Re: Punto II – problem z odpalaniem zimą

To może być różnie. Jeśli rozrusznik słabo kręci to może być wina rozrusznika lub akumulatora.

Jeśli kręci dobrze to akumulator i rozrusznik jest OK, tylko jest coś z silnikiem.

Wtedy możliwości może być wiele:

1.stare świece zapłonowe (elektrody wypalone)

2.niesprawne kable wys. nap.

3.niesprawna pompa paliwa lub zatkany filtr.

4.Słabe ciśnienie w cylindrach i silnik do remontu.

Re: Wina

Ja miałem kiedyś taką sytuację: jadę sobie chodnikiem rowerem, przecinam wyjazd z marketu i z lewej wali we mnie kobieta, która chce się włączyć do ruchu. Nie popatrzyła na chodnik, tylko od razu łeb w lewo i patrzy czy droga wolna. Kto był winny kolizji? Obie osoby: ja, bo „byłem rowerem na chodniku” i ta kobieta, która nie zachowała szczególnej ostrożności. Ale uwaga: to ona dostała mandat, a ja tylko pouczenie. Logiczne, prawda? 😀

—————–

Pompowanie azotem

Re: czyja wina?

> Mam watpliwosci. Postoj w korku to nie parking, zatem zmiany pasa odbywaja sie

> wedlug zasad ruchu.

Ale jeśli odstęp był kilkumetrowy, to zatrzymanie nie było zasadne aż tak daleko, więc ponowne ruszenie można podciągnąć pod włączanie się do ruchu.

> > Ten właściwy odstęp to też szacunek dla pozostałych pojazdów za nami w korku.

>

> To sluszna uwaga.

Też tak uważam. Nie pojmuję podjeżdżaczy korkowych, co to zatrzymają się niemal z piskiem prawie pięć metrów za poprzednikiem a potem podjeżdżają. Chyba paliwo ciągle jest za tanie. Czy innym jest zatrzymanie awaryjne gdzieś w trasie, tam lepiej zachować większy odstęp plus awaryjne. Ale w miejskim korku, to zwyczajne dziwactwo.

Re: Klopot z Funduszem,wazne

> to jest zarejestrowane na mnie.Problem polega na tym,.ze auto w chwili zdarzeni

> a nie mialo przedluzonego OC,z powodu nie zaplacenia raty na czas.I teraz ja,ja

> k rowniez madry kolega dostal pismo z Funduszu Gwarancyjnego ,jesli nie wysle m

> u dokumentow,ze OC bylo,musze zaplacic 3700zl kary.

coś ściemniasz

niezaplacenie raty nie oznacza, ze nie ma sie OC. OC obowiązuje na cały okres umowy. Jeżeli więc to chodzi o ratę, a nie o nowy okres, to ubezpieczyciel robi was w balona.

Jeżeli nie ma OC od nowego terminu, to jest to tylko wasza wina.

Kolega więc powinien ponieść wszelkie konsekwencje kolizji, a wy braku OC.



Najlepszym dowodem na istnienie inteligencji pozaziemskiej jest to, że się z nami nie kontaktują

Re: coraz mniej

jeepwdyzlu napisał:

> misiaczku

> skąd u Ciebie przekonanie, ze wszyscy obecni na tym forum to idioci?

> prezentujesz „prawdy objawione” uczestnikom forum Auto.

> My tu wiemy tyle co Ty a najczęściej więcej…

> Nieco pokory chłopie a komentarz „można pójść spacerkiem” możesz sobie w dupę w

> sadzić.

> Zastanów się czemu irytujesz WSZYSTKICH tu obecnych?

> Może to nie nasza wina?

> eot

> j.

Nikogo nie nazwałem idiotą…przeciwnie…to ty używasz niegrzecznych zwrotów jak: „możesz sobie w d…. wsadzić” …i nie jestem twoim chłopcem !

i nie wywyższaj się ….My tu wiemy więcej? Hehe 🙂 a to dobre 🙂




Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne…ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają …To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają…coś więcej niż tylko „hau hau” 🙂

Re: coraz mniej

misiaczku

skąd u Ciebie przekonanie, ze wszyscy obecni na tym forum to idioci?

prezentujesz „prawdy objawione” uczestnikom forum Auto.

My tu wiemy tyle co Ty a najczęściej więcej…

Nieco pokory chłopie a komentarz „można pójść spacerkiem” możesz sobie w dupę wsadzić.

Zastanów się czemu irytujesz WSZYSTKICH tu obecnych?

Może to nie nasza wina?

eot

j.



YCDSOYA

Re: "Jak zdać egzamin" – ku pokrzepieniu serc

staszku, w naszym kraju ciągle pokutuje „mit” papieru, umiejętności są nie ważne. Moje zdanie jest takie, że egzamin w naszym kraju można zdać mając naprawdę niewielkie umiejętności. Jeżeli ktoś zdaje więcej niż 3 razy to nie wina systemu, po prostu nie ma predyspozycji do kierowania, ale też kiedyś zda.

Jak już zda i przejedzie pierwszy 1000km bez „szkody” będzie uważać że umie jeździć dobrze a cały system egzaminowania ją skrzywdził. Naprawdę, można przejechać całe miasto na czerwonym świetle i przeżyć, co nie oznacza, że jeździć się potrafi.

niech przekraczając czuje się prawnie zagrożony

tomeck3145 napisał:

> Sugerujesz, że gdyby W. jechał 90-tką (a ile jechał? 120?), to ten baran nie wy

> konałby nieodpowiedzialnego manerwru?

Nie sugeruję, Nie wiem co by było. Natomiast domagam sie by za każdym razem było to dorbiazgowo sprawdzane a nei „wyłączane do odrębnego”. na tyle drobiazgowo, by skutecznie zniechęcić scigantów

>Przecież kierowca tego samochodu pewnie w ogóle nie widział motocykla…

to też jest zależne od prędkości i powinno być sprawdzane

> Gdybyś jechał 65 na 50-tce w mieście, i ktoś wyjechał Ci z boku, to byłaby jego

> , czy twoja wina?

w zależności od okolicznosci

> Bo 120 na 90 to proporcjonalnie takie samo przekroczenie.

słowo „proporcjonalnie” jest nieprecyzyjne. Przy miejskich prędkościach będą większe różnice czasowe



nawet jeżeli jest Twoja racja, to moja jest mojsza niz twojsza, bo tylko moja racja jest racja najmojsza

Re: pieszy kontra samochod na chodniku.

tomek854 napisał:

> Mam taką nadzieję, ponieważ uważam, że jeśli ktoś świadomie lekceważy prawo, to

> nie powinien być przez to prawo chronionym.

Taka zasada jest nie do przyjęcia, ponieważ wystarczyłaby do tego, żeby cię bezkarnie zabić, kiedy tylko popełnisz jakiekolwiek wykroczenie.

> Uważam, że powinno być tak, że jesli mi się ktoś włamie do domu, to powinienem

> móc go huknąć w łeb czymkolwiek ciężkim co będę miał pod ręką i nie bać się kon

> sekwencji. Jeśli ten ktoś chce być bezpieczny to niech się nigdzie nie włamuje

> – i prawo będzie go chronić.

Jak się włamie, to masz prawo się bronić i jest to zupełnie inna sytuacja, niż ta, którą rozważamy

> To samo uważam powinno mieć miejsce w sprawach drobnych. Jeśli komuś porysowano

> samochód pozsotawiony prawidłowo to jak najbardziej należy mu się odszkodowanie.

> Ale jeśli zastawił komuś przejazd i ktoś probowawszy się przecisnąć porysował mu auto,

> to jest tylko jego wina – niech parkuje legalnie, i prawo będzie go chronić.

Jeśli nawet ktoś zaparkował nieprawidłowo, to należy mu się mandat za złe parkowanie, a nie zniszczenie mienia. Źle parkujący ponosi odpowiedzialność za złe zaparkowanie, natomiast ktoś, kto zniszczył, za zniszczenie.

> (Tu zastrzezenie: wandale celowo demolujący zaparkowane źle auta to co innego,

> bo to nie oni są od wymierzania sprawiedliwości).

Wandale dodatkowo, oprócz nakazu naprawienia szkody, odpowiadają karnie za chuligański wybryk.

> Sam miałem analogiczną sytuację kiedy jeździłem ciężarówką. W Bristolu na nabrzerzu

> jakiś wesoły człowiek zaparkował swoje auto centralnie pod wielką tablicą z napisem „No

> parking – lorry turning area”. Nie mogłem przez niego wjechać bezpiecznie na teren

> budowy na który miałem dostawe, a ponieważ ulica była wąska zablokowałem ruch w

> całej okolicy. W rezultacie zdecydowaliśmy z innymi kierowcami że mimo wszystko

> spróbuję wjechać na teren budowy, bo będzie to łatwiejsze niż wycofywanie

> kilkudziesięciu samochodów które zdążyły utknąć w korku za mną.

> Niestety przy manewrowaniu mając po kilka cm z każdej strony okazało się że nie

> jestem perfekcyjny i stopniem ciężarówki zarysowałem zderzak w owym samochodzie.

>

> Jak nietrudno było się domyślić własciciel samochodu zaraz się odnalazł – obserwował

> całą sytuację przez okno. Wezwał policję, która ku jego wściekłości wlepiła mu mandat za

> złe parkowanie a mi pogratulowała umiejętności że mimo wszystko udało mi się

> wprowadzić ciężarówkę na teren budowy. Potem wydała nam obu kopię

> raportu i pojechała w swoją stronę a ja w swoją. Parę tygodni później ze swoją

> kopią raportu facet zgłosił się bezpośrednio do naszej firmy bo ubezpieczyciel go

> oczywiście wyśmiał. Szef zgodził się w akcie dobrej woli zapłacić mu za naprawę ryski

> (która była ledwo widoczna) ale koleś się rozochocił i przedstawił nam rachunek za

> wymianę całego zderzaka. Ja wtedy opuszczałem tą pracę, więc nie wiem, jak się

> skończyło, ale atmosfera była taka, że koleś zobaczy figę z makiem.

Nieważne, jaka była atmosfera w waszej firmie czy u ubezpieczyciela. Ważne, jaki wyrok wydały sądy. Podpowiem tylko, że sądy kierują się prawem, czyli m.in. Kodeksem Cywilnym. Kodeks Cywilny natomiast nakazuje naprawić wyrządzoną szkodę.

> Po pierwsze: parkując tak, że blokuje przejazd koleś sam sobie jest winny.

Winny jest. A jakże. Winny naruszenia przepisów dot. parkowania. Można wezwać straż wiejską i ta wlepi mu mandat.

> Po drugie: zamiast się cieszyć, że trafił na uczciwego probuje go wydoić.

Nie rozumiem. Trafił na uczciwego, więc powinien twoim zdaniem uroczyście zrzec się roszczeń? Naprawę uszkodzonego lakieru na elemencie karoserii wykonuje się przez polakierowanie elementu. O próbie wydojenia można by mówić, gdyby chciał pomalować cały samochód.

> Tak, mam nadzieję, że nie zobaczy ani grosza. Może następnym razem się zastanowi

> gdzie parkuje.

A mnie wolno mieć nadzieję, że przy próbie przechodzenia przez jezdnię w miejscu niedozwolonym zostaniesz rozjechany przez gruchę z betonem?



Don’t be too proud of this political terror you’ve constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force

Re: pieszy kontra samochod na chodniku.

Mam taką nadzieję, ponieważ uważam, że jeśli ktoś świadomie lekceważy prawo, to nie powinien być przez to prawo chronionym.

Uważam, że powinno być tak, że jesli mi się ktoś włamie do domu, to powinienem móc go huknąć w łeb czymkolwiek ciężkim co będę miał pod ręką i nie bać się konsekwencji. Jeśli ten ktoś chce być bezpieczny to niech się nigdzie nie włamuje – i prawo będzie go chronić.

To samo uważam powinno mieć miejsce w sprawach drobnych. Jeśli komuś porysowano samochód pozsotawiony prawidłowo to jak najbardziej należy mu się odszkodowanie. Ale jeśli zastawił komuś przejazd i ktoś probowawszy się przecisnąć porysował mu auto, to jest tylko jego wina – niech parkuje legalnie, i prawo będzie go chronić.

(Tu zastrzezenie: wandale celowo demolujący zaparkowane źle auta to co innego, bo to nie oni są od wymierzania sprawiedliwości).

Sam miałem analogiczną sytuację kiedy jeździłem ciężarówką. W Bristolu na nabrzerzu jakiś wesoły człowiek zaparkował swoje auto centralnie pod wielką tablicą z napisem „No parking – lorry turning area”. Nie mogłem przez niego wjechać bezpiecznie na teren budowy na który miałem dostawe, a ponieważ ulica była wąska zablokowałem ruch w całej okolicy. W rezultacie zdecydowaliśmy z innymi kierowcami że mimo wszystko spróbuję wjechać na teren budowy, bo będzie to łatwiejsze niż wycofywanie kilkudziesięciu samochodów które zdążyły utknąć w korku za mną.

Niestety przy manewrowaniu mając po kilka cm z każdej strony okazało się że nie jestem perfekcyjny i stopniem ciężarówki zarysowałem zderzak w owym samochodzie.

Jak nietrudno było się domyślić własciciel samochodu zaraz się odnalazł – obserwował całą sytuację przez okno. Wezwał policję, która ku jego wściekłości wlepiła mu mandat za złe parkowanie a mi pogratulowała umiejętności że mimo wszystko udało mi się wprowadzić ciężarówkę na teren budowy. Potem wydała nam obu kopię raportu i pojechała w swoją stronę a ja w swoją. Parę tygodni później ze swoją kopią raportu facet zgłosił się bezpośrednio do naszej firmy bo ubezpieczyciel go oczywiście wyśmiał. Szef zgodził się w akcie dobrej woli zapłacić mu za naprawę ryski (która była ledwo widoczna) ale koleś się rozochocił i przedstawił nam rachunek za wymianę całego zderzaka. Ja wtedy opuszczałem tą pracę, więc nie wiem, jak się skończyło, ale atmosfera była taka, że koleś zobaczy figę z makiem.

Wracając do naszego przykładu:

Po pierwsze: parkując tak, że blokuje przejazd koleś sam sobie jest winny.

Po drugie: zamiast się cieszyć, że trafił na uczciwego probuje go wydoić.

Tak, mam nadzieję, że nie zobaczy ani grosza. Może następnym razem się zastanowi gdzie parkuje.



orys.blox.pl