Dosc krotko.

Ad pkt.1 („oszczedzanie paliwa”)

To jest piramidalna brednia. Wlasnie tuz za innym pojazdem wystepuja najwieksze turbulencje

wynikajace z oplywu profilu. To jedno, a coz tto za oszczednosc, gdy IDIOTA

wjedzie komus w kufer, poniewaz z definicji nie jest w stanie, jadac w takiej odleglosci,

nawet zareagowac (czas reakcji).

Tak wiec jadac tuz za poprzednikiem z takim uzasadnieniem robimy z siebie aerodynamicznego i realnego IDIOTE.

ad pkt. 2

To tez jest absolutna brednia, ktora doprowadza do wypadkow-najechan.

Uzasadnienie jest niepotrzebne.

PS

Jest zadziwiajace i zatrwazajace, ile jeszcze takich i podobnych bredni funkcjonuje

wsrod wielu osob. Czasem po prostu rece opadaja, gdy sie o czyms takim slyszy.

Re: Te uzyteczne – wykorzystam, badz juz wykorzys

Jazda na zderzaku jest najuciążliwsza przy małym natężeniu ruchu i wtedy nie ma logicznego wytłumaczenia, bo nie ma problemów ani z zachowaniem odstępów ani z wyprzedzaniem.

Ja osobiście spotkałem się z 2 uzasadnieniami. 🙂

1. Trzeba jechać blisko większego, bo wtedy zużywa się mniej paliwa – tak uzasadniają to kierowcy małych pojazdów.

Jechałem kiedyś święto SUV-em mało uczęszczaną drogą. Nagle jakaś kobieta w takim małym zaczęła jechać za mną na zderzaku. Co zwalniam, żeby mnie wyprzedziła (może się spieszy), ona też zwalnia, co przyspieszam, ona też, aż widzę w lusterku, że się nie wyrabia (droga była pod górkę i wilgotna). W końcu stanąłem w zatoczce z ciekawości (i tak miałem zaraz skręcać na skrzyżowaniu). Ona stanęła dalej na poboczu i włączyła awaryjne. Wysiadłem i podszedłem, żeby sie zapytać, o co jej chodzi. Odpowiedź, że musi jechać za dużym, bo wtedy mniej zuzywa paliwa. Wtedy ja, że więcej zużyła paliwa goniąc mnie pod górkę niż „zaoszczędziła”. Coś chyba zrozumiała, bo pojechała prosto.

2. W nocy należy jechać blisko za kimś, a nigdy broń Boże samemu lub na na czele. Tak mi tłumaczył „stary” kierowca. Ale nie za bardzo potrafił wyjaśnić dlaczego. W końcu powiedział, że tak jeździ od 40 lat.

Re: KLE KLE w uszach :)

Popijajac martini przetlumaczylem twojego posta misiaczku mojej Tajce,…. stwierdzila ze jezeli jest wiecej takich zjebow w moim kraju to sie zgadza na Meksyk, albo walimy do Tailandii….. nie chce sie spotkac z takim downem na ulicy a jeszcze mniej na skrzyzowaniu…

buhahahahahahahahaa

kle kle…. stan na jakiejs stacji benzynowej i poczekaj na R6 bejce patrz tylko na to co tankuje bo po dzwieku to niebardzo…..

buahahahahahahhahahahaah

a teraz idz do polo, wiem ze w PL zimno jest i pobaw sie ptaszkiem.

Re: Warszawa ma pewien problem

> Przez wiele lat nikt tam nie zwracał uwagi na prędkość. Jechałem kiedyś Wisłost

> radą około 80 km/h, a policjant ręką machał, abym przyspieszył! Czyli złamał pr

> zepisy.

On machal, abys sie zatrzymal, bo do niedawna stalo tu 50 km/h. Ty po prostu uciekles…

> W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku i niebezpiecznie. Kierowcy są niet

> olerancyjni dla obcych, którzy mogą mieć zwyczajne problemy z topografią miasta

Gdybys bywal tu codziennie, mialbys biegunowo inne obserwacje. Fakt, przyjezdni nie moga pojac, ze gdy chca zmienic pas, musza zrobic to w ruchu, bo w takim tloku nie da sie zrobic miejsca na 10 dlugosci auta, bo natychmiast zostanie zajete. Badania (dziennikarskie) donosza, ze warszawscy kierowcy sa najbardziej „puszczalscy” w Polsce. Kilka tygodni temu pisali o tym. Dotyczy to zarowno pieszych, jak i samochodow, ktore chca wyjechac z podporzadkowanej czy zmienic pas. W wypadku pieszych daleko nam do Europy mniej wiecej tak, jak reszcie Polski do Warszawy. W wypadku samochodow jest juz OK.

> Ja u siebie zawsze staram się ułatwić sprawy kierowcom, jak widzę obcą rejestra

> cję. W Warszawie ludzie zaraz na mnie trąbią, wygrażają i ubliżają.

Zamontuj kamere i zamiesc na YouTube, bo w takie brednie nie moge uwierzyc. Chyba, ze jezdzic niebezpiecznie, niezdecydowanie i sam nie wiesz czego chcesz. Wtedy rzeczywiscie ktos moze sie wkurzyc.

> m widzę życzliwość. Dlatego uważam, ze w Warszawie te wszystkie kaskady są potr

> zebne. Trzeba to chamstwo ukrócić.

Nastepny, ktory pomiarem predkosci chce walczyc ze zmiana pasa bez kierunkowskazu czy nieprawidlowym parkowanem.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Jechali…

> Dlaczego az tylu nie rozumie podstwowych zasad.

Jest, jak jest. Proba zmiany obywateli na myslacych i analizujacych to proba kopania sie z koniem. Skladanie wszystkiego na jakos to bedzie i na wrodzone poklady inteligencji takim na przyklad Niemcom wydalo sie niecelowe i wprowadzili jasne przepisy. Widze jednak kilka problemow:

1. w Polsce jest taka ilosc znakow na wszelki wypadek, ze sensowny przepis na pewno nie przedrze sie do swiadomosci obywateli

2. przepis ten absolutnie nie moze byc mierzony fotoradarem, wiec bedzie martwy i egzekwowany glownie w wypadku… wypadku

3. sam fakt analizy problemu stawia mnie na rowni z Don Kichotem – zakres dzialan ustawodawcow sprowadza sie glownie do wymyslania takiego prawa, aby latwo bylo wskazac winnego – stad niesprecyzowana w KD odleglosc bezpieczna, ktora w razie wypadkow na 100% byla za mala…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Ograniczenie jest dobre na wszsytko!

> Pod tym znakiem jest dodatek, że dotyczy tylko rowerzystów? Wydawało mi się, że

> znak dotyczy wszystkich, więc nie bardzo rozumiem, czego się czepiasz.

A nie tylko pojazdow ?

> Żeby potem jacyś forumowi filozofowie debatowali, na jakiej podstawie policjant

> czy strażak w ogóle śmiał kogoś zatrzymywać?

Taka wlasnie mamy mentalnosc dzieki takim pomyslom i praktykom… No i madrym policjantom…

Re: Ograniczenie jest dobre na wszsytko!

bimota napisał:

> > Pod tym znakiem jest dodatek, że dotyczy tylko rowerzystów? Wydawało mi s

> ię, że

> > znak dotyczy wszystkich, więc nie bardzo rozumiem, czego się czepiasz.

>

> A nie tylko pojazdow ?

Znaki dotyczą tylko pojazdów? No to wspaniale. Chyba się tam wybiorę, żeby sobie po tej ścieżce legalnie pobiegać z prędkością większą niż 10 km/h.

> Taka wlasnie mamy mentalnosc dzieki takim pomyslom i praktykom… No i madrym p

> olicjantom…

A Ci mądrzy policjanci czepiający się pierdół to skąd się biorą? Czy nie aby z takich co to też czepiają się takich pierdół jak ta rażąca niesprawiedliwość, że biegaczowi wolno, a rowerzyście nie wolno.

Jura

Re: Przed laty uczestniczyłem w takim wypadku

Zabrania się wyprzedzania i omijania pojazdu przed przejściem i nikt o tym nie dyskutuje, bo to jest oczywiste. Sam jak widzę hamujący samochód zwalniam i nie wyprzedzam nawet jak nie widzę nikogo.

Ale nigdy nie zatrzymam się na wielopasmowej drodze (wiele razy zatrzymuję się jak wiem, że nikt nie wymyśli mnie wyprzedzać lub omijać, bo np. nie ma miejsca na to) na wielopasmowej drodze.

Może i jestem chamem i burakiem dla ciebie, ale przynajmniej nie wystawiłem pieszego na innych kierowców, których nie mam jak kontrolować.



Najpopularniejszy blog motoryzacyjny na gazeta.pl

Przed laty uczestniczyłem w takim wypadku

Zatrzymałem się. Piesze wszedł na jezdnię i został potracony przez debila uważającego tak jak Ty. Byłem świadkiem w sprawie. Próbowano na mnie nawet naciskać, przekupić. Bezskutecznie.

Widocznie należysz do tych troglodytów za kierownicą, dla których samochód to przedłużenie ch…

Kontestuje czy nie?

W tym wpisie, ktorego nie dostrzegles zapewne sam juz nie wiem czy kontestuje czy nie. Z jednej bowiem strony remontuja bardzo mocno juz wyeksploatowana szose.

Hura, hura, hura!!!

Z drugiej zas brak oznakowania, szczegolnie w oczekiwanym wzmozeniu ruchu, w tym, co oczywiste, licznych kierowcow niedzielnych budzi wielkie rozczarowanie

Uuuuuuu!!!

A z trzeciej, fakt ze oznakowania nie bylo w 4 dzien policyjnej akcji „Znicz” oznacza, ze albo ich tu nie bylo (moze dlatego, ze „laserowali” na A2?)

Upsss!!!

Albo byli i mieli w d…pie to, ze z rzadka rozstawione slupki (co 200, 300, 400 m) i calkowity brak informacji o tym, ze, poza brakiem pasow, z droga jest o wiele bardziej nie tak, niz oczekuja kierowcy.

Moze prokurator? Bo na takim z nienacka wyskakujacym z mroku i deszczu slupku, ktorego warstwa odblaskowa (nawet jak byla) jest niewidoczna spod blota oraz z uwagi na to, ze malo ktory juz stal prostu w wyniku, jak sadze najazdow.

I teraz sam juz nie wiem, czy te minusy maja prawo przyslonic ewidentny plus, z ktorego skorzystaja glownie ci, ktorym nic na nieoznakowanych robotach sie nie stalo…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Wyprzedzanie rowerzysty

Wczoraj w radioodbiorniku wypowiadal sie policjant z drogowki. Mowil naturalnie o zblizajacym sie swiecie oraz utrudnieniach i zmianach w organizacji ruchu. Napomknal rowniez o czasowym zamykaniu ulic przylegajacych do cmentarzy. Zagadniety przez prowadzacego program o rowerzystkow, policjant powiedzial, ze rower podlega dokladnie takim samym regulacjom, jak kazdy inny pojazd na drogach. Prywatnie dodal, ze policja bedzie miala dosc roboty z niesfornymi kierowcami, wiec prawdopodobienstwo tego, ze rowerzysta zostanie ukarany za wjazd pod zakaz jest minimalne. Nie chce on jednak, aby to zdanie zabrzmialo, jak zacheta do lamania przepisow przez rowerzystow.

Reasumujac: rower to taki sam pojazd, jak jazdy inny. Uznaje zatem, ze pod zadnym pozorem nie mozna go wyprzedzac w obrebie ciaglej linni, jak dlugiej dla bezpieczenstwa by jej nie wymalowano. Jednak policja drogowa ma dosc roboty z radarami, aby mieli koncentrowac sie na wyprzedzaniu rowerzysty. Prywatnie dodam, ze nie chce nikogo zachecac do przekraczania linii ciaglej w celu wyprzedzenia rowerzysty. Nalezy miec bowiem swiadomosc, ze coraz wiecej kierowcow jezdzi tak, ze patrol z radarem nie ma nic do roboty, wiec nie bedzie przymykal oka na przekraczanie linii ciaglej…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Nie wiem, czy to Ty, czy ktoś inny…

edek40 napisał:

> Pucowac suszarke? Wolne zarty. Ona jest zawsze gotowa do uzycia. Przeciwko pira

> tom drogowym, takim jak edek na lagodnych lukach Gierkowki w lesie…

Na codzień nie wychodzi na ulicę 10.000 dodatkowych „smerfów”, ponieważ w dni powszednie bezpieczeństwo da się w tym kraju poprawiać zza biurka (każdy 6-latek w zerówce przecież to wie). To i te bardziej archaiczne modele suszarek trzeba „od święta” odkurzyć 😉

A piję do głównego tematu – do „niemedialności” prawdziwych morderców na naszych drogach i fałszywości wizerunku „pirata-mordercy”.

Bo pieszy zabity na przejściu przez trzeźwego, zapracowanego kierowcę dostawczaka nie zasługuje nawet na linijkę tekstu w porannym wydaniu dziennika. Ale gdyby narąbany jak Messerschmitt młodziak w Audi, VW czy BMW wleciał w nocy do rowu, uszkadzając przy tym siebie lub kogoś postronnego nawet w nieznacznym stopniu, to byłaby gwarancja, że następnego dnia będzie o tym artykuł na dwie szpalty, z obowiązkowym zdjęciem.

A tak – przy równorzędnym skrzyżowaniu, na wąskiej, nic nie znaczącej ulicy, na środku przejścia dla pieszych zginął człowiek. Potrącony przez trzeźwego jak świnia, pewnie lekko się spieszącego i zapewne niemłodego już kierowcę. Co to za temat? Audi w rowie to jest, panie, temat. Przecież na wąskiej osiedlówce, to ten trzeźwy mógł góra 50-60km/h jechać… a ten pijany młody, panoczku, to mógł i 150… (a jak konkurencyjna redakcja napisze, że około 160km/s, to zawsze mu możemy do „170” podnieść).



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)