Re: Zdaje sobie sprawe z tego, ze

> Niezaleznie od negatywnej oceny systemu, uczenie sie czegos, co jest bezuzyteczne

> jest bez sensu. Podejscie do zdawania jest moze chwilowo racjonalne, ale

> w perspektywie dalszej – beznadziejne i pozbawione odpowiedzialnosci

> za siebie samego i ewentualnych pasazerow.

Moj znajomy, niezly i bezwypadkowy kierowca z rocznymi przebiegami w granicach 50 000 km, postanowil „dorobic” sobie kategorie E do B. Oblal dwa egzaminy z praktyki. Nie z cofania czy parkowania przyczepa. Z powodu „niespodzianek”, ktorych nie byl laskaw nauczyc sie na pamiec. Gdy wzial jazdy doszkalajace nakazal „nauczenie zdania egzaminu” w konkretnym WORDzie. Zdal.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Zdaje sobie sprawe z tego, ze

„byt okresla swiadomosc” kursanta i ten w procesie ewolucji dostosowuje sie

do swiata go otaczajacego.

Ten system stworzono z pelna swiadomoscia tego, ze jest on chory od momentu poczecia.

Niezaleznie od negatywnej oceny systemu, uczenie sie czegos, co jest bezuzyteczne

jest bez sensu. Podejscie do zdawania jest moze chwilowo racjonalne, ale

w perspektywie dalszej – beznadziejne i pozbawione odpowiedzialnosci

za siebie samego i ewentualnych pasazerow.

Re: Zdaje sobie sprawe z tego, ze

nazimno napisał:

> Niezaleznie od negatywnej oceny systemu, uczenie sie czegos, co jest

> bezuzyteczne jest bez sensu. Podejscie do zdawania jest moze chwilowo

> racjonalne, ale w perspektywie dalszej – beznadziejne i pozbawione

> odpowiedzialnosci za siebie samego i ewentualnych pasazerow.

Nie do końca.

Po pierwsze WYŁĄCZNIE zdanie egzaminu daje szanse na NAUCZENIE się jazdy samochodem. A po drugie, gdyby ten chory system obowiązywał od pół roku, waaadza by to widziała i proponowała sensowne zmiany, to być może aktem odpowiedzialności cywilnej byłoby poczekać ze swoimi planami (ciągle musimy na coś czekać, zwolnić itd – wygląda na to, że jeden z bardziej zapracowanych narodów na świecie, według waaadzy dysponuje nieograniczoną ilością wolnego czasu), żeby szkolić się i być egzaminowanym po ludzku. Sęk w tym, że jak ćwierc wieku temu zdawałem na PJ, to mierzyli moje manewry linijką, a jak ruszałem pod górkę, to pod tylne koło podłożono mi zapałkę – jeżeli złamałbym zapałkę (wystarczyłoby cofnąć o parę milimetrów!!!), to „dziękujemy temu panu”…



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Re: Światło dla pieszych na guzik, a bezpieczeńst

klemens1 napisał:

> 2. To dotyczy przejść bez skrzyżowań. Jest pusto, pieszym świeci się czerwone o

> d 15 minut. Podchodzi pieszy, naciska przycisk. Czeka kolejną minutę – a właści

> wie nie czeka, tylko przechodzi na czerwonym, bo nie widzi sensu czekania. Po m

> inucie zapala się dla niego zielone i ew. samochody czekają na czerwonym przepu

> szczając wirtualnego pieszego.

W takiej sytuacji, gdy nic nie jedzie, w ogóle nie naciskam, żeby nie tamować ruchu samochodów, tylko przechodzę na czerwonym.

Jura

Re: Światło dla pieszych na guzik, a bezpieczeńst

Ma to sens przy przejściach przez ruchliwe ulice, gdzie na podporządkowanej jest mały ruch.

Jeżeli pieszych nie ma, na głównej ulicy czerwone pali się krócej – te 1-2 pojazdy z podporządkowanej i tak zdążą wyjechać.

Tyle teorii, w praktyce jest to jak zwykle spierdzielone z następujących powodów:

1. Moment naciśnięcia przycisku – z niewiadomych powodów przycisk trzeba nacisnąć o wiele wcześniej niż nastąpi zmiana świateł dla pojazdów. I nie jest to 5 sekund wcześniej, lecz wyraźnie więcej. W efekcie pieszy naciska przycisk, samochody jadą przez przejście przez które zamierza przejść jeszcze jakiś czas, mają w końcu czerwone, zapala się zielone dla ruchu w kierunku gdzie chce iść pieszy, ale dla niego czerwone jest nadal – do kolejnego cyklu. Czyli uczymy pieszych olewania świateł – innego celu takiego działania nie może być.

2. To dotyczy przejść bez skrzyżowań. Jest pusto, pieszym świeci się czerwone od 15 minut. Podchodzi pieszy, naciska przycisk. Czeka kolejną minutę – a właściwie nie czeka, tylko przechodzi na czerwonym, bo nie widzi sensu czekania. Po minucie zapala się dla niego zielone i ew. samochody czekają na czerwonym przepuszczając wirtualnego pieszego.

A wystarczyłoby mierzyć czas nie od naciśnięcia przycisku, tylko od zapalenia się czerwonego dla pieszych i nie byłoby problemu.

3. Skrzyżowanie dróg, gdzie jest duży ruch pieszych i pojazdów, a natężenie ruchu jest podobne we wszystkich kierunkach – przyciski dla pieszych są tam bo są, a dzięki nim często widać tam pieszych przechodzących na czerwonym, również wtedy gdy dla ruchu prostopadłego jest zielone.

4. I trochę inna sytuacja, ale też ucząca pieszych że „czerwone – idź”.

www.youtube.com/watch?v=XvQXXxr1MgA



Habudzik napisał:

27.07.2007r. – „Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???”

www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska

Naucz się czytać ze zrozumieniem wpierw…

…nawet nie chce mi się za bardzo na Twój bełkot odpisywać.

Jesteś tak zaimpregnowany przeciw jakimkolwiek rozsądnym argumentom i masz tak pokraczną wiedzę na temat wszystkiego dosłownie (chociażby na temat cen używanych samochodów), że dyskusja z Tobą zdaje się być, w tym wątku, pozbawiona najmniejszego sensu.

Zobacz sobie, ile kosztuje duży SUV/Terenówka (Mercedes ML albo Jeep Grand Cherokee na przykład) z 2002-2003 roku i porównaj z 5-letnim Polo (2007-2008). A co do dziur w podłodze – szybciej w Twoim Polo wyjdą niż w MB czy Jeepie.

Podaj mi też miejsce, w którym piszę, że posiadam SUV-a. Mam niewielkiego sedana… ale sporo większego niż Twoje wypierdziane Polo (ciut ponad 4,5m długości).

Co do poziomu wygłuszenia – każ się komuś przewieźć czymś lepszym niż wypierdziane Polo, w porównywalnym wieku – albo zobaczysz sporą różnicę (chodzi mi głównie o prędkości „pozamiejskie”), albo goń do laryngologa uszy leczyć (głowy całej nie lecz – na to najwyraźniej już za późno).

Sprawdź też sobie w Słowniku Poprawnej Polszczyzny definicję przymiotnika „drożej”.



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)

Re: Oznakowanie Polska vs Niemcy

klemens1 napisał:

> Zwraca uwagę fakt, że ktoś kto wystawił niemiecką tablicę, zrobił to nie w celu

> ochronienia dupy (zatwierdzone, kompletne i w ogóle trendy i maksymalnie facho

> we), lecz po to, żeby to miało jakiś sens.

W durzej liczbie przypadkow ww. „fakt” ma miejsce wylacznie w mitologii polskich forow internetowych. A rzeczywiste ograniczenia stawiane sa czesto na wyrost, bez sensu i uzasadnienia. Oraz jak najbardziej w celu chronienia dupy znakologa i operatora drogi.



Crannmer locut, causa finita est

Re: Kia optima

Jak się sprawuje mechanicznie,jakie zalety i jak dużo i jakie wady.Proszę tylko bez ściemniania zagadnienia.

——————–

pytanie bez sensu

ta wiedza spłynie za kilka lat

Po moich doświadczeniach z sportage – ODRADZAM

to zapewne niezłe auto, ale powinno BYĆ DUŻO TAŃSZE od europejskiej konkurencji

a nie jest

dostaniesz zatem substytut auta klasy średniej płacąc regularną cenę

PO CO? Kup accorda, mazdę 6, passata czy avensisa. Może będzie miał słabsze wyposażenie czy tańszy silnik, ale przynajmniej będziesz jeździł sprawdzonym autem.

Masz świadomość, że gwarancja kii to ściema?

Dwa – przewiduję szybki spadek wartości.

Zatem – ODRADZAM.

jeep



YCDSOYA

Re: Dacia Lodgy – mieszane uczucia

Dzięki. Jechałem wersją dCi 110 i było naprawdę przyzwoicie w porównaniu do poprzednich modeli Dacii. Więc jeśli wyciszenie zrobili podobne dla diesla i benzyny to powinno być ok.

Diesla nie chcę bo przy moich przebiegach i dystansach jest to absolutnie pozbawione sensu.

Re: Przebieg 25letniego diesla…

I jeszcze jedno – w 1986 nie wiem czy pamiętasz, benzyna była na kartki, ropa za to bez ograniczeń – kto miał dizla, tego nie ograniczały przydziały. Wtedy kupowało się takie auto nie dla trwałości i przebiegów, a przyczyn praktycznych, to raz. Dwa, jak ktoś miał kasę na taką furę – bo wtedy na pewno był to szpan na tle całego prl-owskiego badziewia motoryzacyjnego – to traktował taki zakup jako lokatę kapitału. Wszak na giełdach auta chodziły dużo drożej niż w Polmozbycie, i brali z pocałowaniem w rączkę – zwłaszcza jeśli to był ropniak – patrz wyżej. Porównaniu zakupionego auta w czasach komuny z tymi kupowanymi dzisiaj jest bez sensu, bo wtedy kryteria zakupu były inne niż dziś.

Re: Wazne pytanie do autora watku :-)

To że AC się nie opłaca to oczywiste – inaczej TU by zbankrutowały. Jak już ktoś napisał – płaci się za święty spokój. To trochę jak z totolotkiem – też się nie opłaca, ale ludzie grają i niektórzy na tym dobrze wychodzą (chociaż pozostali wychodzą gorzej).

Również faktem jest, że przy dużej liczbie pojazdów nie ma sensu płacić AC, bo wtedy statystyka daje o sobie dobitnie znać – lepiej odżałować 2 pojazdy do kasacji niż co roku płacić za 5. Nic mądrzejszego nie wymyślicie (nie żebym powyższe rozumowanie uważał za wybitnie mądre).



Habudzik napisał:

27.07.2007r. – „Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???”

www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+straż+miejska&aq=0

Re: Wazne pytanie do autora watku :-)

only_the_godfather napisał:

> Jak się jeździ 10 letnim polo w niedziele do kościoła to faktycznie AC jest nie

> potrzebne.

> Widzisz AC przydaje się. Na parkingu pod makartem ktoś zarysował mi drzwi, rysa

> była tak głęboka że trzeba było lakierować. Zapłaciło za to AC. Znajomemu nie

> dawno ukradli lusterka w samochodzie. Nowe z montażem w ASO 1300 zł również pok

> ryło mu to AC.

Zgoda. W 10 letnim Polo nie ma sensu brać AC. Ale powiedz jak często Ci te lusterka kradną? Jak często robią ci rysę na lakierze na parkingu? Raz na 4 lata? Czyli raz na 4 lata dostajesz z AC 1500 zł. A ile wpłacasz? 2 000 zł x 4 lata = 8 000 zł. 🙂 Czyli kto zarabia na tym interesie? No powiedz kto 🙂



Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne…ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają a co bardziej prości wyzywają od idiotów i kretynów…To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają…coś więcej niż tylko „hau hau” 🙂

Re: Nawigacja GPS

Skoro ma być użyta 2x w roku to chyba nie ma sensu jakiegoś wypasu kupować. Ja miałem MIO Moov M300, kupiłem ją za 300zł (teraz są tańsze) i sprawdzała się bardzo dobrze, jednak dużo dokładniejszą nawigacją okazał się Pentagram z mapa Polski, jego obsługa budziła tylko sporo zastrzeżeń. MIO potrafił się zawiesić, Pentagram po rozładowaniu długo dochodził do siebie aby go uruchomić.

Re: Rowerowa śmierć – raport GDDKiK

Warto przeczytać to opracowanie.

Zaczynając od początku, gdzie autorzy wyraźnie podają, że dane do analizy są bardzo niedokładne. Co powoduje, że część z wniosków może nie mieć pokrycia w rzeczywistości.

Podają również,że duża część infrastruktury dla rowerów jest zrobiona byle jak. Co powinno zastanowić, bo przecież ta infrastruktura budowana jest w ostatnich czasach. Dlaczego bez sensu wydawane są pieniądze i dlaczego nie rozlicza się bylejakości.

Faktycznie, jeżdżąc rowerem trzeba bardzo dużo uwagi, aby zorientować się,gdzie można jechać, a gdzie to jest zabronione. „Kwiatki” typu przejazd dla rowerzystów między dwoma chodnikami (po których jeździć nie wolno), czy też droga dla rowerów zakończona byle gdzie i bez sensu to nie wyjątek, ale niestety norma.

Cóż, Polska to bardzo bogaty kraj i możemy , jak widać, wyrzucać pieniądze.

Również i zmiana przepisów chyba jednak wpłynęła na zachowanie rowerzystów. I to w złym kierunku, „mam prawo !!!!” i z niego bezwzględnie korzystam.

Różni , pożal się Boże, „eksperci” twierdzą głośno, że rowerzysta ma BEZWZGLĘDNE pierwszeństwo. Zapomina o oczywistej prawdzie, że informacja o tym, że mam pierwszeństwo jest tylko INFORMACJĄ. Coś takiego jak bezwzględne pierwszeństwo nie istnieje i przekonywanie, że jest inaczej może tylko doprowadzić do tragedii.

Re: Sędziowie też som piraty i chcom pendzić

> To a propos trafności prognoz i wiedzy w/w eksperta na temat czegokolwiek o czy

> m się wypowiada, np. A2?

Nie. To na temat wypowiedzi pana eksperta, zacytowanej przez emesa i Twojego do niej stosunku.

Wszak nasza wladza, z determinacja godna tego wielkiego Rumuna, dusi w zarodku deficyt buzdetowy, duszac rowniez cale dzialy gospodarki, powstale na HURRRA optymistyczne plany dlugofalowe. O ile wladza moze pozwolic sobie na luksus „nie zauwazania”, ze gospodarka sklada sie z pojedynczych podmiotow, a te skladaja sie z ludzi, o tyle ludzie myslacy nie powinni tego robic. Bo to wlasnie my poniesiemy konsekwencje:

1. nie majac drog

2. utrzymujac na socjalu bankrutow (tych „zalatwionych” od razu, jak i tych, ktorzy w efekcie domina do nich dolacza)

To ja juz wole, aby drogi powstaly i w podatkach placic na deficyt. To ma wiecej sensu. Bo tak za to zaplacimy. Ino gdy beda drogi, moze latwiej bedzie zarobic na to placenie…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Dwa tematy.

Przy obecnych przepisach nie ma sensu gadac o kwalifikacjach przy jezdzie rondem. Poza tym w wiekszoci przypadkow na filmiku widac, ze to nie brak kwalifikacji, a raczej racjonalne olewajstwo.