Re: Zdaje sobie sprawe z tego, ze

> Niezaleznie od negatywnej oceny systemu, uczenie sie czegos, co jest bezuzyteczne

> jest bez sensu. Podejscie do zdawania jest moze chwilowo racjonalne, ale

> w perspektywie dalszej – beznadziejne i pozbawione odpowiedzialnosci

> za siebie samego i ewentualnych pasazerow.

Moj znajomy, niezly i bezwypadkowy kierowca z rocznymi przebiegami w granicach 50 000 km, postanowil „dorobic” sobie kategorie E do B. Oblal dwa egzaminy z praktyki. Nie z cofania czy parkowania przyczepa. Z powodu „niespodzianek”, ktorych nie byl laskaw nauczyc sie na pamiec. Gdy wzial jazdy doszkalajace nakazal „nauczenie zdania egzaminu” w konkretnym WORDzie. Zdal.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Zdaje sobie sprawe z tego, ze

nazimno napisał:

> Niezaleznie od negatywnej oceny systemu, uczenie sie czegos, co jest

> bezuzyteczne jest bez sensu. Podejscie do zdawania jest moze chwilowo

> racjonalne, ale w perspektywie dalszej – beznadziejne i pozbawione

> odpowiedzialnosci za siebie samego i ewentualnych pasazerow.

Nie do końca.

Po pierwsze WYŁĄCZNIE zdanie egzaminu daje szanse na NAUCZENIE się jazdy samochodem. A po drugie, gdyby ten chory system obowiązywał od pół roku, waaadza by to widziała i proponowała sensowne zmiany, to być może aktem odpowiedzialności cywilnej byłoby poczekać ze swoimi planami (ciągle musimy na coś czekać, zwolnić itd – wygląda na to, że jeden z bardziej zapracowanych narodów na świecie, według waaadzy dysponuje nieograniczoną ilością wolnego czasu), żeby szkolić się i być egzaminowanym po ludzku. Sęk w tym, że jak ćwierc wieku temu zdawałem na PJ, to mierzyli moje manewry linijką, a jak ruszałem pod górkę, to pod tylne koło podłożono mi zapałkę – jeżeli złamałbym zapałkę (wystarczyłoby cofnąć o parę milimetrów!!!), to „dziękujemy temu panu”…



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Zdaje sobie sprawe z tego, ze

„byt okresla swiadomosc” kursanta i ten w procesie ewolucji dostosowuje sie

do swiata go otaczajacego.

Ten system stworzono z pelna swiadomoscia tego, ze jest on chory od momentu poczecia.

Niezaleznie od negatywnej oceny systemu, uczenie sie czegos, co jest bezuzyteczne

jest bez sensu. Podejscie do zdawania jest moze chwilowo racjonalne, ale

w perspektywie dalszej – beznadziejne i pozbawione odpowiedzialnosci

za siebie samego i ewentualnych pasazerow.

Wszystko jest wzgledne.

Tu nie chodzi o zemste i lincz.

Nieumyslnosc nie moze byc automatem rozgrzeszajacym.

Nieuchronnosc kary + egzekwowanie wyroku + kompetentnie wywazona odpowiedzialnosc i kara sa czynnikami oceny systemu sprawiedliwosci.

Zachowanie sprawcy tez powinno byc brane pod uwage.

Stwarzanie lagodnego klimatu dla jednych i syberyjskiej surowosci dla innych

wplywa na to, ze spoleczenstwa maja gdzies caly ten kram.

Wrażenia z egzaminu

witam wszystkich,którzy zdali egzamin:)i tych,którzy do niego podejdą:)i tych,którzy z jakichś powodów nie zdali:(

ja miałam egzamin 28.03.2012r.-wynik pozytywny

Niektórzy mówią, że wynik zależy od atmosfery jaką stwarza egzaminator, od samego egzaminatora lub od stopnia przygotowania…

ja nie wnikam w to…każdy egzamin jest indywidualny…trzeba być opanowanym-najłatwiej mówić ale ja mam sposób jaki,przynajmniej na mnie działa:)po prostu trzeba głośno mówić po kolei co się będzie robiło. Jeśli osoba będzie choćby sama do siebie czyli „pod nosem” mówić to i tak egzaminator zobaczy,że wiecie o co chodzi…ja np. mówiłam wszystko-dosłownie, np.”teraz przepuszczę pieszych,bo trzeba albo jak jest zielona strzałka oznaczająca warunkowy przejazd,to wtedy mówiłam mamy warunkowy przejazd,ale najpierw trzeba się zatrzymać itp. Może dla kogoś wydać się to głupie, ale mi to pomaga, a on nie miał nic przeciwko:) i zaznaczył mi w punkcie „inne” ptaszka i powiedział,że to za atmosferę,bo gdyby mógł dawać oceny dostałabym 5!:)

Tego typu podejscie.

Jest ono charakterystyczne dla zakutych lbow tych urzedasow, ktorzy pozbawieni sa zupelnie

mozliwosci obiektywnej oceny rzeczywistosci.

A i system, w ktorym dzialaja wg ustalonych procedur – tez nie jest bez wad.

Wazne jest, aby symptomy choroby wczesnie dostrzegac.

Wtedy mozna uniknac przypadkow, „gdy jest juz za pozno”.

Takich jak tragedia w tunelu.

Re: Tego typu podejscie.

> Jest ono charakterystyczne dla zakutych lbow tych urzedasow, ktorzy pozbawieni

> sa zupelnie

> mozliwosci obiektywnej oceny rzeczywistosci.

Zanim swoje trzy grosze wtracila krynica mondrosci i swiatlosci objawionej tematem watku bylo to, ze urzedasy UE sa pozbawieni mozliwosci obiektywnej oceny sytuacji drogowej w Polsce. Raz dlatego, ze zapewne nie jezdza tu, a dwa dlatego, ze nasze urzedasy nie przyznaja sie za nic, ze w Augustowie zrobili za male rondo. Oni je zrobili zgodnie z projektem, sluzacym poprawie bezpiecznestwa. W ich wiec mniemaniu nie ma zadnych przeszkod, aby powiekszone zestawy jezdzily po Polsce.

Krynica swiatlosci i mondrosci twierdzi, ze tonaz nie ma znaczenia. Prawdopodobnie tak wlasnie jest. Nie ma rowniez problemu, aby leopard na lawecie dal rade przejechac przez rondo. I taki pojedynczy eksperyment z przejezdnoscia, podobnie jak niepoinformowane urzedasy z UE, traktuje jako eksperyment skonczony do udowodnienia tezy, ze nasze ronda sa przejezdne.

> Wazne jest, aby symptomy choroby wczesnie dostrzegac.

W Polsce dostrzezono i stad tyle fotoradarow.

> Wtedy mozna uniknac przypadkow, „gdy jest juz za pozno”.

Jak mozna unikac, skoro kierowcy uporczywie sa do d.py? Taki kraj.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Niestety, proces jest nieodwracalny.

Rownolegle do procesu masowej „tandetyzacji” produktu koncowego postepuje

proces „tandetyzacji” oceny u konsumenta i to w taki sposob, aby te dwa procesy

za posrednictwem synergii wywolaly efekt koncowy – czyli zakup pojazdu.

Te zjawiska wystepuja rowniez na rynku dzieciecych zabawek.

Dla chlopcow sa to „samochodziki”, a dla dziewczynek – tandetne, szmirowate, kiczowate lalki.

I jedne i drugie maja za zadanie takie ukierunkowanie przyzwyczajen przyszlego konsumenta,

aby pozbawic go samodzielnej oceny potrzeb.

I w ten sposob perfekcyjnie manipulowany system dziala jak maszynka.

Ciekawe jak dlugo jeszcze…

Re: "naiwni"

Wielu stracilo umiejetnosc samodzielnej oceny systemu, w ktorym zyja.

Ludzie staraja sie wierzyc w zmanipulowane „wzorce”.

I ta wiara produkuje naiwnych i latwowiernych na skale masowa.

Skutkiem tego sa podzialy na PiS i PO, bo ludzie lubia proste kryteria.

NIKOMU nie chce sie rozwiazywac problemow merytorycznych tak jak ma to miejsce

w naukach scislych. Bo do tego potrzeba KWALIFIKACJI i KOMPETENCJI.

Samo klapanie dziobem nie wystarczy.

Partii zas o charakterze merytorycznym nie ma, poniewaz tlum i tak tego by nie zrozumial.

Wiec latwiej jest na zasadzie gowniarskiego konfliktu

tak jak bylo kiedys: „Depeche Mode” vs „Modern Talking”.

To jest pat.