Re: auto powypadkowe

Jeśli chodzi o aukcje to polecam ci dokasacji.pl/ wystawienie auta jest tam darmowe. Mój chłopak sprzedał tam ostatnio swoje powypadkowe auto. Nie musiał się martwic o transport, bo kupujący sam przyjechał po samochód. Z tego co mi wiadomo to nawet niezła kasę dostał za niego.

AVEO skrzynia biegów

W Aveo hatchback 1150cm3 2006r. skrzynia manualna. Zauważyłem po chwilowym postoju na parkingach pod skrzynia biegów plamki oleju. Pojechałem do mechanika. Na podnośniku widać w skrzyni nieco powyżej najniższego punktu okrągły otworek (nie gwintowany). I z niego wycieka olej. Pytanie: co tam mogło być i co zostało zgubione? zaślepka? Jakiś wodzik? Czujnik?

I drugie Pytanie: Przy jeździe na wprost wszystko jest w porzo. Natomiast przy jeździe na biegu wstecznym słychać rzężenie. Łożysko? czy coś innego? Czy lepiej wymienić całą skrzynie biegów?

W tej chwili samochód stoi u mechanika i zastanawiamy się co robić? Jaki jest koszt wym. skrzyni a jaki koszt jej naprawy?

Rowerzysta czy pieszy ?

Doszly mnie wiesci o pewnym wyroku sadowym…

Rowerzysta zatrzymal sie na skrzyzowaniu chcac skrecic w lewo. Walnelo w niego auto z tylu. Powolany biegly orzekl wspolwine rowerzysty argumentujac, ze skoro dotykal nogami ziemi, to juz nie byl rowerzysta tylko pieszym, a pieszy nie ma prawa stac na srodku skrzyzowania. Sad to przyklepal.

Co wy na to… ?

Koszty benzyny 500 zyli??? to po co sprzęt?

ja to tam nie robiłem kalkulacji dokładnych ale tankuje tak 1-2 w tygodniu do pełna

no to jak miałem swój ukochany sprzęt przed rozbiciem to tata mu dawał v power 100 to jedno tankowanie było za 400 pln

ale nawet na 95 benzynie to sie zatankujesz raz i 300 zyli leci

ja teraz się wożę starym dyzlem (hyhy) ale to tam jest niewielka różnica w sumie w kosztach paliwa

najgorzej to jak się sypnie jakaś konkretna rzecz co nie ma zamiennika i trzeba kupić oryginał – mi się sypnął raz amor z regulowaną siła tłumienia i poszło na niego 3,5 kafla – na jeden amor!

takich reczy bym się bał

Re: OSK Kursant we Wrocławiu – opinia

Ja miałam na dniach swój pierwszy wewnętrzny i płaciłam za niego 40zł. Wewnętrzny jest traktowany jak dodatkowa jazda więc się za niego płaci. Egzaminu nie zdałam, bo z moim instruktorem jeździłam przeważnie po łatwych skrzyżowaniach, rzadko zawracaliśmy, i jak się okazało później na wewnętrznym, mój instruktor wcześniej nie zwracał mi uwagi na różne -jakże ważne- szczegóły…

Żałuję, że zapisałam się do tej szkoły, zajęcia (tak jak piszą inni) zaczynają się z jakims 7 min. opóźnieniem i kończą o 5 min. za wcześnie. Z teorii byłam bardzo zadowolona, prowadziła ją sympatyczna pani Ula, pełna profesjonalizmu i zaangażowania.

Zastanawiam się nad przeniesieniem dokumentów do innej mniejszej szkoły, rozmawiałam ze znajomymi, którzy roibili prawo jazdy w mniejszych szkołach i u nich nie do pomyślenia było to, że instruktor się spóźnia, lub kończy za wcześnie. Byłam naiwna zapisując się do „najlepszej” szkoły jazdy. Szkoda gadać. 🙁

Re: Zależy od auta i kierowcy

najpewniej u zarania dziejow byli tacy, ktorzy uwazali, ze zycie na drzewie jest cool i nie ma potrzeby z niego zlazic. I pewnie tez uwazali, ze madry i zaradny zyje na galezi a jedynie niedojdy maja potrzebe poruszania sie oi ziemi i zycia w jaskini.

Na szczescie, „niedojdy” byly w wiekszosci i nowinka miala szanse zaistniec a my nie musimy sie dzisiaj wieszac na galezi 🙂

Re: jak się pozbyć starego grata by nie płacić OC

Nie musisz nawet sprzedawać. Możesz zrobić darowiznę – to nawet lepiej, bo w rodzinie jest ona zwolniona z podatku, albo po prostu udzielić pełnomocnictwa na piśmie na wykonywanie w twoim imieniu wszelkich czynności prawnych związanych ze zbyciem samochodu. Piszesz takie pełnomocnictwo normalnie, na zwykłej kartce, żaden notariusz niepotrzebny. Brat może samochód zezłomować, ale wówczas dostanie za niego symboliczne grosze – ale może też spróbować go sprzedać. Przecież to Passat, książę polskich wsi i małych miasteczek, zawsze znajdzie się ktoś, kto kupi, choćby na części, których do tych wraków nigdy za wiele.

Re: Autofan- Wrocław

Szkołę Autofan otrzymałam z polecenia. Ten wybór wiązał się z rozpoczęciem mojej przygody z autkiem. Jestem z niego bardzo zadowolona, ponieważ w krótkim okresie czasu wyjeździłam 30h, i w okresie 2 miesięcy zdałam za pierwszym razem (09.07.2012) prawo jazdy. W szczególności chciałabym podziękować Olkowi, instruktor naprawdę godny polecenia. Potrafi dostosować się do ciebie, jest cierpliwy i co najważniejsze nie wywiera presji na kursancie 🙂

Szkoła jest rzetelna, bardzo dobrze przygotowuje kursanta do egzaminu wewnętrznego i państwowego bez wykupowania dodatkowych godzin.

POLECAM ! 🙂

Re: Włocławek-egzamin

Niby pechowy piątek 13-stego a dla mnie najszczesliwszy!;D zdałam za pierwszym razem, jestem w totalnym szoku!

Noo więc do rzeczy… zdawałam za jednym razem praktyke i teorie 😉 teoria-0 błędów ;D potem z ponad godzine czekania na praktyczny alee jakoś nie za specjalnie się stresowałam (taki już typ człowieka);p Trafiłam na cudownego egzaminatora! Bardzo miły, przystojny ;> trasa w sumie prosta i krótka. Najpierw łuczek za pierwszym razem zgasł mi samochód więc druga próba na szczęście udana ;p wzniesienie poszło idealnie ;D Trasa: zawracanie na Barskiej, STOP-koło szkoły Długosza, parkowanko rownoległe na chyba ul. łanowej itp. Zrobiłam w sumie dwa błędy na mieście ale nie zbyt poważne ;p hmm noo i to na tyle ;D ZDANE !

A co do instruktorów to naprawdę całym sercem i z pełną odpowiedzialnością polecam pana Henryka Maciejewskiego! On was najlepiej przygotuje do egzaminu ;p wykupilam u niego dwie godzinki przed egzaminem boo mialam problem z łukiem ;D tak dobrze mi wytłumaczył, że załapałam w godzine too, a nie tak jak u pierwszego instrutora 30 godzin i nic ;/ Nauczyl mnie tez parkowania ktorego wgl nie umialam ;D noo cóż pierwszy instruktor którego miałam nie był chyba odpowiedni dla mnie ;/ U Maciejewskiego jest także zdawalność bardzo wysoka, jak się dowiedziałam 😉 noo i co mi się bardzo podobało u niego to to, że wziął odemnie kase za te dwie godziny i nie miał dalej we mnie wbite(jak wiekszosc instruktorow) tylko przyjeżdzał co chwile do mnie do WORDu i martwił się, trzymał kciuki żebym zdała 😉 to było naprawdę słodkie.

Dobra się napisalam… 3 mam kciuki za rzyszłych zdających ;D mi się udało, Wam też musi!

Pozdrowionka!

Re: Niemcy, "wyprzedzanie sieTIRow" raz jeszcze.

tomek854 napisał:

> Wcześniej jadę koło niego, wyprzedzam go powolutku jadąc 3 km/h szybciej niż on

> i zaczyna się leciutka górka, niezauważalna dla normalnego pojazdu i momentaln

> ie odpadam do tyłu.

Jeżeli jadę tylko o 3 kmh szybciej niż wyprzedzany, to w ogóle nie zabieram się za wyprzedzanie.

Jura

Kto zwawinił – wypadek przy wyprzedzaniu

Witam,

chcąc niechcąc stałem się ofiarą wypadku. Policja coś spisała, ja pojechałem do szpitala, samochód do warsztatu.

Sam wypadek wyglądał tak – droga dwukierunkowa ograniczenie do 50 (jeden pas w każdą stronę), linia przerywana, która 300 m dalej przechodziła w ciągłą.

Jechałem ja, samochód za mną i 3-ci – wrzuciłem kierunkowskaz lewy, żeby wjechać do firm, w tym czasie ten za mną zwolnił a facet (3ci) zaczął wyprzedzać (z prędkością 110- 120 km wbił mi się w lewy tylni zderzak).

Oba samochody mocno uszkodzone, ani, ja ani ten drugi kierowca nie odniósł większych obrażeń oprócz stłuczeń.

Cała sytuacja nieudolnie rozrysowana tutaj:

i.imgur.com/92PQe.jpg

Alkomat wykazał u niego niewielką zawartość alkoholu u mnie nic.

Będę wdzięczny za pomoc w poniższych 3 pytaniach:

1. Kto zostanie sprawcą?

2. ile potrwa dochodzenie?

3. Jakiej kary może się spodziewać sprawca?

Re: Rowerowa śmierć – raport GDDKiK

Warto przeczytać to opracowanie.

Zaczynając od początku, gdzie autorzy wyraźnie podają, że dane do analizy są bardzo niedokładne. Co powoduje, że część z wniosków może nie mieć pokrycia w rzeczywistości.

Podają również,że duża część infrastruktury dla rowerów jest zrobiona byle jak. Co powinno zastanowić, bo przecież ta infrastruktura budowana jest w ostatnich czasach. Dlaczego bez sensu wydawane są pieniądze i dlaczego nie rozlicza się bylejakości.

Faktycznie, jeżdżąc rowerem trzeba bardzo dużo uwagi, aby zorientować się,gdzie można jechać, a gdzie to jest zabronione. „Kwiatki” typu przejazd dla rowerzystów między dwoma chodnikami (po których jeździć nie wolno), czy też droga dla rowerów zakończona byle gdzie i bez sensu to nie wyjątek, ale niestety norma.

Cóż, Polska to bardzo bogaty kraj i możemy , jak widać, wyrzucać pieniądze.

Również i zmiana przepisów chyba jednak wpłynęła na zachowanie rowerzystów. I to w złym kierunku, „mam prawo !!!!” i z niego bezwzględnie korzystam.

Różni , pożal się Boże, „eksperci” twierdzą głośno, że rowerzysta ma BEZWZGLĘDNE pierwszeństwo. Zapomina o oczywistej prawdzie, że informacja o tym, że mam pierwszeństwo jest tylko INFORMACJĄ. Coś takiego jak bezwzględne pierwszeństwo nie istnieje i przekonywanie, że jest inaczej może tylko doprowadzić do tragedii.

Re: trasy egzaminacyjne "Odlewnicza"

Po zablokowaniu się skrzyżowania pierwszy powinien pojechać L – jako mający szansę jazdy, potem LE i na końcu Autobus.

L ma ustąpić pierwszeństwa A zbliżającemu się do skrzyżowania – tak więc gdy A stoi może obok niego przejechać gdyż nie spowoduje to już u niego istotnej zmiany prędkości.

Re: Nie tylko emes sie meczy :P

Zupelnie przypadkiem 24.04, w dniu dziennikarskiego testu, mialem przyjemnosc bezpiecznie wracac z Grodziska Mazowieckiego. Z uwagi na to, ze jadac tam z Warszawy zaobserwowalem megakorek na Jerozolimskich w kierunku miasta uznalem, ze pojade przez Blonie. To byl blad. Dotarcie do DK2 (okolo 10 km) zajal mi ponad godzine. Mielismy po drodze dwa wahadla – krociutkie – pierwsze z separatorem tak wielkim, ze przez dlugi czas patrzylem w oczy wk….niego kierowcy z przeciwka, ktory rowniez stal i miotal przeklenstwa. Ten korek pochlonal okolo pol godziny (z zegarkiem w reku kazdy separator mial prawie dwie minuty na odcinku 50 m!!!). Naiwnie myslalem, ze skoro tu ruch sie spowolnil nie strace czasu na korek na skrzyzowaniu z DK2. A gdziez tam, w tabunie TIRow stalem tu co najmniej 20 minut. Pozostale 15 minut to okolo 9 km drogi…

Droga z Blonia do S8 na granicach Warszawy to okolo godziny glownie postoju na swiatlach z uwagi na skrzyzowania, przejscia i takie tam. Wszystke te przeszkody charakteryzowaly sie tym, ze korek stral WYLACZNIE na DK2. Ruch samochodow i pieszych w poprzek liczony byl w pojedynczych sztukach. A zapewniam, mialem naprawde duzo czasu na obserwacje tych miejsc zanim w ogole do nich sie zblizylem.

Zima opisywalem Wam przypadek swiatel na DK7 20 km od Krakowa, gdzie znakomita sygnalizacja spowodowala, ze te 20 km zajelo mi 2 godziny. Korek rozladowala dopiero interwencja policji. Ich interwencja uruchomila DK7 i absolutnie nie zablokowala ruchu na uliczkach poprzecznych – wiecej odblokowal go. Gdy bowiem zator w miasteczku ruszyl samochody z poprzecznych ulic mialy gdzie wjechac. Gdy korek stal, stali i oni…

Wiwat bezpiecznestwo!!! Bo bezmyslni sa tylko kierowcy.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: pytanie do tych co kupują w salonie

W zasadzie główne plusy sama wymieniłaś: „oczywiste ze auto będzie nowy model, nie zajęzdzone, nie kradzione, na gwarancji, itp. ”

W zeszłym tygodniu właśnie kupiłem swoje trzecie w życiu auto, w tym drugie z salonu. Po długich negocjacjach kupiłem go za cenę rocznego, mimo, że rocznik jest 2012. Mam samochód nowy, z gwarancją, sam „tworzę jego historię” i minimalizuję wszelkie niewiadome, które towarzyszą każdemu używanemu. Poprzednim przejechałem ponad 333 tys. km. i sprzedałem auto sprawne, tyle, że nieco zużyte. Uważam jednak, że było warto kupić nowy. Zawsze przy sprzedaży samochodu dostaniesz za niego mniej niż cenę kupna. Przez czas eksploatacji poprzedniego, „salonowego” samochodu (wyszło 10 lat i 3 m-ce), musiałbym pewnie ze trzy razy zmienić „używkę” i za każdym razem, poza utratą wartości, doliczałbym koszty „posprzątania po poprzednim właścicielu”. Sądzę, że kupując nowy nie „straciłem” łącznie dużo więcej, o ile w ogóle więcej. A że przedmiot używany traci na wartości – to raczej normalne.



Było, minęło…

Spacerkiem po Lesznie i wycieczka do Turwi

Re: Konkretnie gdzie?

dogberry napisał:

> Ja tam przeczytałem tylko że wiejskie, mundurowe głupki ustawiły radiowóz tak ż

> e nie było go widać i ktoś w niego przywalił. Ciekawe jaka była przyczyna „wcze

> śniejszej kolizji” ?

Oczywiście. To zawsze jest błąd i wina policji. Choćby dlatego, że zamiast 100m wcześniej postawić ‚trójkąt ostrzegawczy’ to tylko włączyła sygnały świetlne, które w innych okolicznościach sprawiają, że miszczowie (nawet na autostradzi, a już zwłaszcza kiedy widzą połaczenie dyskoteki z wypadkiem) potrafią zwolnić niemal do 0. No, ale nie tu. Autorytatywnie stwierdzasz, że tu nie było ich widać, więc ich wina. Nie śmiem poddawać w wątpliwość czy kiedykolwiek w życiu jechałeś tą drogą bo można to wyczytać z Twojego tonu.

Przyczyna wcześniejszej kolizji leży oczywiście po stronie GDDKiA, która zamiast w tym miejscu wybudować drogę A16 tylko wyremontowała DK16, zostawiając na niej zakręty oraz stawiając nadmiar znaków, który spowodował oczopląs m.in. u kierowcy mondeo. W żadnym wypadku nie można mówić o nadmiernej prędkości w trudnych warunkach śliskiej nawierzchni, tudzież jej niedostosowaniu do tychże warunków właśnie.