Re: Jakie auto najbezpieczniejsze na zimę?

> Chodzi ci o to, że na płaszczyźnie sprzętu składka zależy przede wszystkim od p

> ojemności silnika (czyli 3 litrowe Volvo AWD z mega elektroniką ma droższe oc,

> niż 110 konne 1.4 FWD) ?

To chyba bardziej skomplikowane.

Moj pojazd ma blisko 200 KM i zasadniczo tylny naped. Place jednak zaledwie 600 zl OC z uwagi na permanentna bezszkodowosc oraz fakt, ze te 200 KM podlaczone jest do ciezkiego pick-upa, a nie lekkiej osobowki z tzw. sportowym sznytem. Moj stetryczaly wiek rowniez ma wplyw na wysokosc skladki. Zadawali rowniez pytanie o to czy mam dzieci i czy woze je autem.

O pojemnosc silnika, owszem, pytali. A wynosi ona 4,3 litra.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Co może infrastruktura?

> Oczywiście znajdą się krytycy „fascynacji infrastrukturą”.Przecież to nie droga

> zabija a głupota kierowców i prędkość itp. bełkot.

Alez to oficjalna linia naczelnych wladz partyjnych i panstwowych. Przeciez tylu znakomitych ludzi nie moze sie az tak mylic. Dlatego stawiaja tyle fotoradarow. I wysepek.

> Zgoda,za ileś tam procent wypadków winna jest nieostrożność czy głupota kierowc

> ów (prędkość,brawura brak zdrowego rozsądku itd.) ale odpowiednia infrastruktur

> a mogła by ograniczyć ich ilość a na pewno znacznie zmniejszyć ich skutki.

No ale drogi mamy jakie mamy. Wystarczy sie do nich dostosowac i beda rodzic sie nowi ludzie. Na nowe nie ma co liczyc, bo cala kasa poszla na fotoradary.

> Ciągłe powtarzanie tych „prawd oczywistych” sprawia wrażenie wprost niewyobraża

> lnej dbałości naszego państwo o swoich obywateli.

Nawet na tym forum „prawdy oczywiste” znajduja posluch. Nawet jesli ktos tam zauwaza, ze z drogami nie zawsze jest OK, zaraz twierdzi, ze tu i tu jest OK, wiec nie ma co narzekac, a kierowcy i tak sa winni.

Przypominam moj watek o „piratach” i zdjeciach opatrujacych wynurzenia na ich temat. Pismakom rowniez jakby bardziej po drodze robic za klake wladzom niz w krotkich zolnierskich slowach napisac troszke rzetelniej.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: śmierdzący problem…

Nie przejmuj sie, moj 3 latek tez na codzien jest OK.

Niestety z 1,5 miesiaca temu po 3 dnaich w podrozy po PL (autokarem, pociagiem 24h i w koncu 600 km autem) tez sie poddal.

Na drugi dzien dokladne pranie tapicerki w zakladzie (za jedyne 250 zl) i jak siedzenia juz doschly to zapachu nie bylo wogole.



Pozdrawiam,

G.

hideipvpn.pl – Netflix, Hulu, BBC, p2p – przez VPN

Re: Z tym systemem biore jutro!

mariusz-ef napisał:

> C’mon, czepiasz się literówek (na 100% jakieś słowo komuś nie wyszło, albo sens

> przeinaczono).

Nie jakieś tylko „podjazdów” 🙂 ale osobiscie wolabym by moj HAC w aucie byl system pokonywania pojazdow niz zwyklym hamulcem , ktory zapobiega staczaniu auta do tylu…

A jaesli chodzi o fajna benzyne to u nas aut z USA rocznych/dwuletnich sporo. Nie wiem czy jest sens nowe sciagac o ile mozesz kupic auto z potwierdzona historia czyli co co wiesz, ze nie bylo rozbite (podobno sie da).

Z lokalnego rynku… prosze bardzo:

subaru.pl/11outback_36r.html

otomoto.pl/toyota-camry-i-rejestracja-2010-C25098249.html

otomoto.pl/toyota-camry-v6-atrakcyjny-leasing-od104-4-C9162745.html – polozysz gotowke na stol to sie i cena atrakcyjna zrobi (bo ta z ogloszenie kosmos).

Sporo takich aut do kupienia u roznych dealerow stoi (i dlugo stac bedzie).



Pozdrawiam,

G.

hideipvpn.pl – tak oglądam Hulu, Netflix i BBC – online

Re: czy muszę powiadamiać Wydział Komunikacji

Moj ojciec sprzedal swojego starego trupa, i po paru tyg. zaczela wydzwaniac do niego policja. Nowy wlasciciel nie przerejestrowal samochodu, tylko go rozbil po pijanemu na drzewie i uciekl. Na szczescie ojciec mial swoja umowe z pieczatka wydzialu komunikacji i sprawa szybko sie wyjasnila.

Wiec zglaszac do wydzialu komunikacji zdecydowanie warto.



<<Tam pro papa quam pro rege bibunt omnes sine lege.>>

renault scenic – same włączają się kierunkowskazy

witam

jak prowadze same wlaczaja sie kierunkowskazy! lewy, prawy i awaryjne i tak trwa to minute. potem spokoj i czesto sie powtarza.

co ciekawe czasami jak samochod jest „wylaczony”, stoi na parkingu cala noc mruga jeden kierunkowskaz!!!!!1

nadmienie, ze nie jest to takie typowe mruganie tylko tak pulsuje delikatnie i slysze pulsowanie z lewej strony – tam gdzie sie reczny zaciaga.

co to moze byc?!

spotkal sie ktos z takim problemem?

jestem kobieta, wiec przepraszam za moj kolokwializm w opisie 😉



Lubię to! 😉

Re: Tirowcu! zagapiłeś się?

> Dlatego było by miło gdyby kierowcy ciężarówek o tym pamiętali !!

Mysle, ze wiekszosc pamieta. Za to kierowcy osobowek czesto nie pamietaja o tym, ze popelniaja drobne bledy, jak wszyscy, ale z uwagi na gabaryty auta koryguja je i po sprawie. Kierowca ciezarowki ma z tym wiekszy klopot. Zakladanie, ze skoro kieruje ciezarowka to do bledow nie ma prawa jest idiotyczne.

Kiedys w zimie na Zakopiance ogladalem z „lozy” piekne widowisko. Na podjezdzie powazne klopoty mial TIR. Ja zjezdzalem. Z daleka bylo widac, ze proba podjazdu moze zakonczyc sie zlamaniem zestawu. Niezaleznie od tego, ze kierowca TIRa powinien uzyc lancuchow, zaczalem zwalniac i w koncu sie zatrzymalem. Nie zrobil tego gosc przede mna. Z daleka bylo widac, ze ciagnik sciaga w kierunku osi jezdni. Jednak ten przede mna ciagnal smialo. Gdy sie spostrzegl zaczal hamowac. Powoli, bo sniegu sporo jakos ominal wystajacy tyl ciagnika. I sie w koncu zatrzyma nieco ponizej tanczacego TIRa. W tym czasie TIR sie zatrzymal, a nastepnie majestatycznie zaczal zsuwac sie w dol. Moj miszcz od przewidywania zas wysiadl i szedl groznie w kierunku kabiny, w ktorej kierowca duzego probowal cos zrobic, aby zatrzymac grawitacje. Rozumiem, ze kierowca malego nie widzial powodu do zaniechania zjazdu. Przeciez winien bledu byl duzy. Zatrzymal sie wiec, aby opier…. kierowce TIRa. No coz, uskozyl w ostatniej chwili i mogl patrzec jak duzy spycha jego auto do rowu, miazdzac go. Na szczescie jechal sam, wiec skonczylo sie na zniszczeniu auta. A ja, w pikniku powstalym do czasu usuniecia wrakow, sluchalem jak kierowca malego darl morde, ze kierowca duzego mogl cos zrobic, bo przeciez jest zawodowym kierowca. A wszysko przez to oczywiscie, ze kierowca duzego popelnil blad. I zaplacil za to. Mandatem, zmiazdzona lampa i pogietym nadkolem…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

A jeszcze jest taki GS460:

otomoto.pl/lexus-gs460-4-6benzynowy-4-6-benzyna-350km-C22472003.html

tez 9 rok, troche ponad 40 kola przebiegu

sam sie nie moge zdecydowac – niby to samo co moj ale 50KM wiecej, na silniku UR juz czyli ma te zmienne fazy rozrzadu na dolocie i wylocie

pare rzeczy w srodku zmienionych ale sprzet jest 2 lata ponad mlodszy

jedynie co mi sie nie podoba to jasne wnetrze ale to nie salon wiec jak sie nie ma co sie lbi to sie lubi co sie ma

sam juz ni wiem co by tu brac – jakby typ puscil za moze troche ponizej 120 to moze taki

bym sie pohustal nim ze 2 lata – to juz ostatni by byl moj GS bo nowy model karakan nie ma V8 🙁

kurna musze pojechac obejrzec oba – ISF to by byl lepszy ale z tylu glowy mi dzwoni ze jest bardziej zajezdzony bo pol-sportowy wozek sie nie kupuje do lekkiego krujzingu a GS albo LS tak

sam juz ku… nie wiem – jakbym zyl 30 lat temu to bym nie mial problemu bo i tak by byl tylko poldolot do wyboru czerwony albo czerwony

Pacz w lusterka! Motocykle sa wszedzie!

No wiec patrzylem i prawie rozjechalem.

Jechalem sobie prawym pasem prowadzacym na genialny zjazd z Trasy Siekierokowskiej (jednym zjazdem zjezdza sie w trzy miejsca – powoduje to straszny „kipisz”, bo polskie kierowce so zle). Predkosc przekraczalem znacznie, bo jechalem 20-30/80. Z lewej strony co chwile ktos usilowal sie pode mnie wepchnac. Przede mna co chwile ktos hamowal. Ot, normalka na kretynsko zaprojektowanym wezle na trasie szybkiego ruchu.

W pewnym momencie zauwazylem motocykliste (jakiegos ratownika…) walacego centralne w moj lewy przedni blotnik. Patrzylem w lusterka! Ale motocyklista usilujacy z lewego pasa skrecic w prawo, pech chcial, precyzyjnie schowal sie za lusterkiem i slupkiem. Jak go zauwazylem, pozostalo mi tylko wdeptac hamulec i czekac na bum. Nie trafil – minal mnie o centymetry.

Ale patrzylem w lusterka! Bo motocykle sa wszedzie! Nawet za lusterkiem 😛



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Re: Trzy cylindry w "trójce"

@Trader: mam zdecydowanie odmienne zdanie na ten temat.

1. nie interesuje mnie taka ekologia i pseudo-ekonomika, za ktora mam zaplacic z wlasnej kieszeni w salonie i warsztacie naprawczym dodatkowo rezygnujac z pieknego dzwieku wielocylindrowych silnikow. nigdy tego nie popieralem i nie bede. CO2 mnie nie interesuje – to w zadnym razie nie jest realny problem naszego swiata.
2. auta 3-cylindrowe sa mniej trwale (interesuje mnie silnik po 100kkm, bo zamierzam przejechac wybranym autem duzo wiecej). koszty R&D takich silnikow pokrywa klient. koszty calego zbednego eko-osprzetu tego rowniez. koszty utraty sluchu przez beznadziejne brzmienie takiego silnika rowniez ponosze ja. moj jest rowniez brak przyjemnosci z jezdzenia takim autem. koszty duzo szybszego zuzycia ponosi kupujacy – to nie jest mit! wystarczy popytac w serwisach co dzieje sie z tymi nowymi malymi silniczkami. jakos 1.6 8V 102KM w VW nie mial tych problemow co 1.2 TSI. dynamika podobna, usterkowosc skrajnie rozna. 1.6 mozna spokojnie cisnac bez konsekwencji na niedogrzanym silniku (w miejscie i tak rzadko sie dogrzewa) i zamontowac gaz (nie jestem zwolennikiem, ale jest taka mozliwosc).
3. umowmy sie – jakas dzwignia sprzedazy aut przecietnemu Smithowi czy Kowalskiemu musi byc. to, ze ktostam sobie wymyslil wiekszy podateczek od CO2 nie wzielo sie znikad – poniekad jest to tez na reke koncernom motoryzacyjnym, ktore maja uzasadnienie (w swietle prawa) dla promowania swojej nowej dzwigni sprzedazy – podatkooszczednych EKO-aut.
4. powyzsze prowadzi mnie do wniosku, ze te auta sa sztucznym wytworem, nie majacym nic wspolnego z realnymi potrzebami pasjonatow motoryzacji. wsrod nieswiadomych biednych Kowalskich moze sie przyjmie. oni zaryzykuja calkowita smierc silnika po 100kkm w zamian za obietnice 0.5l paliwa mniej. i tak przeciez jezdza ledwie 10kkm rocznie.

Re: Z prawnego punktu widzenia…

Moj wypadek byl autentycznie niechcacy. Szedlem ze spiacym synem na barana, jedna reka trzymalem rowerek i prowadzilem wozek z corka, a druga trzymalem syna za nogi zeby nie spadl. Stracilem na chwile rownowage i stalo sie. Czy moje przyznanie sie do winy i podanie namiarow automatycznie wyklucza dalszy spor?

Ps dzieki Tomek za cenne uwagi.