Re: Potracenie pieszej w Gdansku

edek40 napisał:

> to sformulowanie jest tak wyswiechtane, ze oznacza tak dobre

> i prawidlowe oznakowanie, jak i generator wypadkow.

Jeżeli dobrze zrozumiałem o jakie przejście chodzi, to spieszę donieść, że „dobre i widoczne” oznakowanie pojawiło się tam po kilku wypadkach śmiertelnych. Po „poprawie” oznakowania też już zdarzyło się kilka wypadków. Ale urzędnicy na szczęście nie mogą już sobie nic zarzucić :/



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Re: Warszawa ma pewien problem

> Przez wiele lat nikt tam nie zwracał uwagi na prędkość. Jechałem kiedyś Wisłost

> radą około 80 km/h, a policjant ręką machał, abym przyspieszył! Czyli złamał pr

> zepisy.

On machal, abys sie zatrzymal, bo do niedawna stalo tu 50 km/h. Ty po prostu uciekles…

> W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku i niebezpiecznie. Kierowcy są niet

> olerancyjni dla obcych, którzy mogą mieć zwyczajne problemy z topografią miasta

Gdybys bywal tu codziennie, mialbys biegunowo inne obserwacje. Fakt, przyjezdni nie moga pojac, ze gdy chca zmienic pas, musza zrobic to w ruchu, bo w takim tloku nie da sie zrobic miejsca na 10 dlugosci auta, bo natychmiast zostanie zajete. Badania (dziennikarskie) donosza, ze warszawscy kierowcy sa najbardziej „puszczalscy” w Polsce. Kilka tygodni temu pisali o tym. Dotyczy to zarowno pieszych, jak i samochodow, ktore chca wyjechac z podporzadkowanej czy zmienic pas. W wypadku pieszych daleko nam do Europy mniej wiecej tak, jak reszcie Polski do Warszawy. W wypadku samochodow jest juz OK.

> Ja u siebie zawsze staram się ułatwić sprawy kierowcom, jak widzę obcą rejestra

> cję. W Warszawie ludzie zaraz na mnie trąbią, wygrażają i ubliżają.

Zamontuj kamere i zamiesc na YouTube, bo w takie brednie nie moge uwierzyc. Chyba, ze jezdzic niebezpiecznie, niezdecydowanie i sam nie wiesz czego chcesz. Wtedy rzeczywiscie ktos moze sie wkurzyc.

> m widzę życzliwość. Dlatego uważam, ze w Warszawie te wszystkie kaskady są potr

> zebne. Trzeba to chamstwo ukrócić.

Nastepny, ktory pomiarem predkosci chce walczyc ze zmiana pasa bez kierunkowskazu czy nieprawidlowym parkowanem.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: postawcie pytanie właściwe

babaqba napisała:

> Rysiek, problem w tym, kto decyduje

To jest problem ale nie do rozwiązania bo wiadomo, że decyduje lud i toj est fakt obiekktywistyczny. Mimo, że końcową decyzję w jakiejś sprawie podejmuje urzędas, to decyzją lub zaniechaniem odpowiada jego ostateczny zwierzchnik czyli wyborca.

> Jak na razie ekologiści seriami się mylą w swoich przewidywaniach.

o tak, bo rozpatrują szczegóły bez uprzedniego zdefiniowania podstaw

> Niech za przykład posłuży afera z biopaliwami, skutkująca olbrzymimi stratami dla ekologii planety.

Bardzo dobry przykład: Nie określili hierarchii podstawowości potrzeb czyli tego że wyżywienie ważniejsze niż ulżenie szkodnikom i poprawa samopoczucia przez niby-ekologiczniejsze posuwanie tymi samymi wciąż blachosmrodami

>. Nie istnieje problem nadmiernej zabudowy.

globalnie nie, lokalnie tak, zwłaszcza chaotyczności i szpetoty tej zabudowy

> Istnieje problem źle rozwiązanych dróg w centrach miast.

a dokładniej niewłaściwego korzystania z istniejących dróg

>więc daj spokój sobie z „Całościowymi Koncepcjami”,

owszem – gdy znajdą się godni następcy, bo póki co , okoliczności kładą na mnie właśnie ten ciężar poprowadzenia słuszną drogą i przy okazji praktycznego wprowadzania

( a stan nieświadomości jest dziś taki, że jeszcze nawet nie uświadomiliście sobie że kilka dni temu nastąpiło wydarzenie porównywalne do przybicia przez Pewnego Mnich listy tez na drzwiach pewnego kościoła )



nawet jeżeli jest Twoja racja, to moja jest mojsza niz twojsza, bo tylko moja racja jest racja najmojsza

Re: Przypadek psychologiczny

> „wybacz formę i treść, ale musiałem wczoraj ponad 200km za takimi „dobrymi kier

> offcamy” jak Ty się wczoraj wytłuc i też, jak ten gość z BMW, kilka razy wyp

> rzedzałem „na styk”
(tyle, że bez hamowania). Z klaksonu też użytek zrobiłe

> m… bo inaczej, z takimi „niedzielnymi keroffcamy” się czasami nie da. ”

Musialbym uzywac zbyt wielu wielokropkow, aby opowiedziec relacje mojego kumpla, ktory 200 km zrobil wczoraj w ponad 5 godzin i to dlatego tak szybko, bo nie trafil na zaden korek.

A to spokojny na codzien czlowiek. Naprawde i celowo uzywal slow silnie obelzywych. Glownie pod adresem wlasnie takich, ktorzy swoja jazda prowokowali bardziej niecierpliwych do robienia glupot.

Nalezy bowiem zawsze pamietac, ze jesli do kasy na poczcie jest kolejka, a gosc przy okienku wlasnie zaczyna sie zastanawiac po co przyszedl, to moze miec problemy z tym, ze ludzie go nie rozumieja i nawet na niego krzycza. Bo okienko jest jedno, a chetnych w cholere. I niczyja (z zainteresowanych) wina jest to, ze kolejka za horyzont, a tylko jedno okienko…

Mam swiadomosc, ze niektorzy kierowcy auto odkurzaja 3 razy w roku – na Boze Narodzenie, Wielkanoc i Wszystkich Swietych wlasnie. Oni zas nie maja swiadomosci, ze zagrazaja tak sobie, jak i innym. Skoro auto nie jest im zasadniczo potrzebne, to powinni je sprzedac, a zaoszczedzone na eksploatacji i ubezpieczeniu pieniadze przeznaczyc na fundusz taksowkowy… Wszyscy odetchna z ulga. Oni rowniez.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Szczegóły najnowszego raportu IIHS

Volvo S60 otrzymało ogólną ocenę “dobrą” i okazał się jednym z zaledwie dwóch testowanych modeli, które osiągnęły taki wynik. Oto skrócone podsumowanie wyników testu:

• Acura TL (niedostępna w Polsce) i Volvo S60 zasłużyły na ocenę „dobrą”, podczas gdy Infiniti G na „dostateczną”. Acura TSX, BMW serii 3, Lincoln MKZ i Volkswagen CC otrzymały notę „mierną”, natomiast Mercedes C, Lexus IS 250/350, Audi A4 i Lexus ES 350 „niedostateczną”. Wszystkie testowane samochody to modele roku 2012.

• Konstrukcja Volvo S60 okazała się najlepsza. Kabina pasażerska uległa skróceniu zaledwie o kilka cali i wyglądała w zasadzie identycznie jak po typowym tzw. teście offsetowym (przy uderzeniu 40% szerokości auta). Wzmocnione górne podłużnice oraz stalowy krzyżak poniżej deski rozdzielczej uchroniły klatkę bezpieczeństwa przed odkształceniem. Volvo już od końca lat 80. przeprowadza podobne testy zderzeniowe, uwzględniając ich wyniki przy opracowywaniu nowych modeli.

• W przypadku Lexusa IS, przestrzeń wokół kierowcy została po zderzeniu znacznie ograniczona. Przedni słupek uległ wygięciu, podłoga pod stopami kierowcy została wciśnięta do kabiny przez cofające się lewe przednie koło. Stopy manekina zostały uwięzione w elementach konstrukcji. W Volvo S60 wyglądało to zupełnie inaczej – kabina dobrze zniosła zderzenie, przesunięcia były minimalne. Pomiary wykazały, że fragmenty konstrukcji wbiły się do kabiny Lexusa nawet dziesięciokrotnie dalej niż w przypadku Volvo.



Przedstawiciel Volvo na Forum

Wizerunek pirata w mediach?

Jesli tekst/film zawiera rzeczownik „pirat” (drogowy) w zasadniczej wiekszosci wypadkow material opatrzony jest zdjeciem radaru lub fotoradaru. Nie oznacza to oczywiscie tego, ze predkosc jest jedynym motywem. Z reguly jednak zajmuje role glowna.

Budzi to moje powazne watpliwosci. Faktem jest, ze policja najchetniej w pozycji „przyczyna” wymienia predkosc w roznych odmianach. To nawet logiczne, poniewaz do kolizji, utraty panowania nad autem itp. raczej nie dochodzi na postoju. Czyli mamy pirata, ktory przekracza predkosc, ktora znakologowi z jakiegos powodu wydala sie wlasciwa (czasem slusznie, a czasem nie). Taki wlasnie „pirat” odpowiada za okolo 30% wypadkow.

Pozostale 70% nie wystepuje w mediach. Chyba, ze przypadkiem pogonia za kims, kto przekroczyl predkosc i zlamal jeszcze kilka przepisow. Wtedy mamy informacje o piracie, ktory, a jakze, pedzil na zlamanie karku, a ponadto wyprzedzal na przejsciu, zignorowal czerwone. Jednak to predkosc jest na pierwszym planie. Co wiecej, policja z wideorejestratorem, z zalozenia sciga za predkosc, za inne wykroczenia przy okazji, gdy nie trafi sie inny „klient”. Dlaczego tak uwazam? Ano dlatego, ze takie patrole w srodku miasta pojawiaja sie glownie z powodu krecenia jakiegos programu o ruchu drogowym. Ich srodowiskiem naturalnym sam miejsca, gdzie da sie „docisnac”.

Czy to oznacza, ze z taka urocza swoboda mozna ignorowac te 70% przyczyn. Tak w mediach, jak i praktyce karania? Czy wyprzedzanie na przejsciu, ale z dozwolona predkoscia, jest bezpieczniejsze niz „pedzenie” 70 km/h na dwujezdniowce, na ktorej ktos zasadzil 50 km/h? Czy ignorowanie wskazan sygnalizacji jest na tyle „bezpiecznym” wykroczeniem, ze od lat inwestuje sie w fotoradary na dlugich prostych, nieomal calkowicie ignorujac „ciemnozielone”, a co zatym idzie „nie dostrzeganie” automatyki do scigania takich wykroczen?

Inspiracja

A skoro pisze o „piratach”, to prosze bardzo. Alez jestem zgodny z ogolnonarodowym trendem…:

http://m.ocdn.eu/_m/6a3f7573b16c67f17b7ff2afeb9768f2,0,1.jpg



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Monty Python’s cd. czyli "paradoks Kopycinski

> Pisze min. o „dobrze rozbudowanej autostradzie” gdzie wspomniane ograniczenia o

> bowiazuja 24/7.

Rozumiem, ze podobnie jak w Polsce, powodem do ograniczenia jest fakt, ze obok sa stawy rybne i dochodzi tu czesto do gololedzi, a ponadto jest zakret, przez ktory jakis kretyn (Szwed w ferrari) probowal przejechac 300 km/h i niestety wylecial z drogi, scinajac po drodze kilka aut z przeciwka, co zaowocowalo postawieniem czarnego punktu i wlasnie wspomnianym ograniczeniem.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Prosba o rade/sugestie

corazon-espinado napisał(a):

>

> Soner, lejesz miod na serce moje:)

To była ironia, której niestety nie wyłapałaś.

Największy rynek (trzecia prawda), najtańszych samochodów (to się zgadza – używany samochód sprowadzony z Niemiec kosztuje taniej w Polsce niż podobny samochód na Niemieckim e-bay-u, czy autoscoucie) z najniższym (bo cofanym) przebiegiem.

Na co możesz liczyć za 35k (z godnych polecenia, wyprodukowanych po 2008 roku, z automatem)?

Toyota Yaris II, VW Polo (kufa, nie sądziłem, że kiedyś to napiszę), może nawet Toyota Auris albo Corolla Verso, Opel Astra III (w wypadku Toyot pewnie będzie trzeba kilka tysięcy dołożyć).

Mowa o realistycznych cenach za samochody kupione i serwisowane w Polsce, z pełną dokumentacją, a nie klepanych na kowadle w stodole „rodzynkach” po dziadku z Wehrmachtu.



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)

Jazda bez prawa jazdy

Skończyłam kurs na prawko i czekam na egzamin, jednak chciałabym tak raz przejechać się po mieście sama, żeby zobaczyć jak to jest bez instruktora, jak się czuję za kierownicą sama itp. Żeby się na egzaminie nie okazało że wsiądę do samochodu mam jechać już bez instruktora a tu nagle panika i stres. Zastanawiam się czy oprócz mandatu w razie gdyby mnie policja złapała że jeżdżę bez prawka były by jeszcze jakieś inne konsekwencje? Np. nie mogłabym przystępować do egzaminu państwowego? Jeździłam już sama ale takimi osiedlowymi uliczkami między domkami ale to nie to samo bo tam wiadomo inny samochód jedzie raz na godzinę i w ogóle nie ma się tego poczucia że jest się w ruchu ulicznym. Nie chciałabym może od razu się wpakować w jakieś wielkie rondo w godzinach szczytu ale chociaż przejechać kilka skrzyżowań ze światłami itp 🙂

Re: Jak złapać "rysownika"?

> Inwestycja w kamery, które by łapały odpowiednio dobry

> obraz w nocy i jeszcze były niewidoczne dla takiego cwaniaka to pewnie straszn

> y koszt…

Za sto kilka złotych można kupić rejestrator trasy z diodami na podczerwień aktywowaną na ruch. Efekt jest taki że na filmie widać jakby świeciła latarka, nagrywany oczywiście żadnego światła nie widzi (chyba że sobie noktowizor założy).



Habudzik napisał:

27.07.2007r. – „Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???”

www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska

Re: koszty

misiaczek1281 napisał:

> Po przejechaniu kilku tysięcy km i kilku tygodniach okaże się że wycieczka k

> osztowała kilka tysięcy euro czyli kilkanaście tysięcy zł….nie każdego stać..

> .taniej można pojechać na Krym…wszak benzyna na Ukrainie po 3 zł a i pogoda u

> palna + zabytków masa 😉

oczywiście miałem na myśli wczasy nad Lazurowym Wybrzeżem lub inne zachodnie luxus wczasy… 😉 i euro po 4 zł 😉



Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne…ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają …To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają…coś więcej niż tylko „hau hau” 🙂

koszty

Po przejechaniu kilku tysięcy km i kilku tygodniach okaże się że wycieczka kosztowała kilka tysięcy euro czyli kilkanaście tysięcy zł….nie każdego stać…taniej można pojechać na Krym…wszak benzyna na Ukrainie po 3 zł a i pogoda upalna + zabytków masa 😉



Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne…ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają …To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają…coś więcej niż tylko „hau hau” 🙂

Re: Łada 2107 – to już jest koniec

Gość portalu: asdfasd napisał(a):

> W Finlandii pełno wciąż jest ład na drogach. Łada była produkowana w Finladnii

> na licencji ZSRR ze względu na ustalenia po Wojnie Zimowej.

błąd!w Finlandii Łady przechodziły tzw lifting,czyli przywożono z sojuza auto z linii i wyrzucano wiele detali made in USRR i zamieniano na analogi zachodnie czy produkowane specjalnie w tym celu w Finlandii.

Nie wiem jak kto,a widzę że wielu się pluje,ale moje zdanie o Ładach(miałem kilka wersji)było zawsze pozytywne,z demoludów najlepszy samochód!

Wiem,ci co narzekają kupili rzęcha z obiegu po serwisie u Józka w garażu więc rozumiem ich.Sam swoją pierwszą „trójkę” kupiłem w takim stanie,co prawda stan mnie nie interesował bo akurat pracowałem na kontrakcie w ZSRR więc martwiłem się aby tylko dojechać nią na miejsce,a tam już z niej zrobiłem cacko za psie pieniądze za to z orginalnych części i przez fachowców I klasy jakimi byli ruscy mechanicy!Potem śmigałem nią do Polski i Rosji po kilka tysięcy kilometrów, bez obaw że stanę w trasie.Silnik 1300 mieściłem się w średniej 9l/100 a poldki (fiat nie mieścił się w konkurencji)wąchały mój dym z regularną zaciętością:)))Potem była „ósemka” a kupiłem ją od mechanika z serwisu Łady,pełny tuning!spoilery rzadkie w Rosji nie mówiąc o Polsce,silnik 1,3 roztoczony pod 1,4 z tłokami od „piatki”,golfy pierdziały za mną przy próbie wyprzedzania,co prawda na długich odcinkach raczej nie ryzykowałem wyścigów(jednak 4 biegi tylko),ale przy wyprzedzaniu np. ciężarówki,golf III siedział mi na bagażniku, widziałem jego malejąca sylwetkę w lusterku:)))długo chłoptaś się męczył dopóki nie wjechaliśmy na wtedy starą A4 do Wrocławia,tu już go puściłem:)))

Była też „dziewiątka” 1,5,ale już nie to co „ósemka”!?!?

A więc wszystko zależy od tego kto użytkował,często ludzie mają kasę na kupno,ale na porządny serwis już nie,no i żyłują do oporu potem rzęcha sprzedają kolejnemu gołodupcowi co myśli że złapał Boga za nogi,a tu okazało się że już nie ma czym jeździć.

Aha,pamietam że jak mówiłem iż moja „ósemka” spala 8-9l to właściciele takich samych z silnikiem 1,3 pukali się w czoło,oni poniżej 10-11 nie schodzili,nie chciałem ich dobijać tym że mój miał rzeczywistą pojemność 1,4 bo już by mnie pobili że z nich wariatów robię:)))



Panika i nadgorliwość są gorsze od faszyzmu.

Re: Utrata wartości samochodów francuskich

Bulszit. Wymiana FAP na nowy w Peugeocie/Citroenie to koszt ok. 2500 zł, regeneracja – 1500 zł, jak ktoś jest bucem i chce puszczać bąki z rury, to może też usunąć FAP na stałe za ok. 1200 zł. Regeneracja turbiny to podobny koszt jak regeneracja FAP.

Twój kolega jest najwyraźniej średnio rozgarnięty. Pewnie kupił turbodiesla HDI z FAP – bo to tera takie modne – i nie zapoznał się z podstawami użytkowania takiego motoru: jeździł nim głównie po mieście i nie robił co jakiś czas tzw. wypalania filtra – więc biedna FAPina zdechła; po uruchomieniu silnika od razu ostro dodawał gazu, a po zatrzymaniu natychmiast gasił – więc turbo wyzionęło ducha. Zgadłem? A było sobie kupić benzynkę…

Jeżdżę Citroenem i to dość już starym (Xantią) właściwie bezproblemowo, przejechał bezawaryjnie np. kilka tysięcy kilometrów w upale po bezdrożach Ukrainy (bo drogami czasem ciężko to nazwać) i w żadnym momencie nie miałem obaw, że nie wrócę do domu. Silnik nie do zaje*ania, części niedrogie, naprawy również – warunkiem jest mieć dobry warsztat, gdzie znają się na rzeczy (i raczej nie ASO). Jestem na tyle zadowolony z samochodu, że najprawdopodobniej kolejnym samochodem będzie Citroen C5, choć rozważam też inne opcje.

Re: Zimówki – jakie wybrać?

jesli chodzi o aluminiowe felgi, to warto, jesli masz w zamiarze uzytkowac je kilka lat. stalowe maja to do siebie ze po pewnym czasie pojawia sie rdza i zaczyna to srednio wygladac. Aluminium sie troche podniszczy (po kilku latach raczej na letnie sie nie nadaja) ale nadal wygladaja niezle. No ale jesli chcesz na rok czy dwa, to szkoda placic i lepiej/taniej kupic wtedy stalowki.

Co do opon to w sumie aby odpowiedziec na pytanie czy warto dolozyc i kupic cos z gornej polki, nalezy miec informacje czy glownie stoisz w korkach czy tez robisz duzo km poza miastami?

Ja glownie jezdze po Warszawie i powiem szczerze ze nie zauwazylem jakiejs mega roznicy pomiedzy wypadajaca wtedy swietnie w testach Pirelli a jakas ze sredniej polki Barumką czy Debicą. No ale stojac w korkach lub w zimie toczac sie 30 czy 40 km/h to raczej trudno zauwazyc roznice. Jedyna roznica to cena. ta jest zauwazalna.

No a sumujac, to zawsze jest wlasna decyzja 🙂