Re: Zdaje sobie sprawe z tego, ze

nazimno napisał:

> Niezaleznie od negatywnej oceny systemu, uczenie sie czegos, co jest

> bezuzyteczne jest bez sensu. Podejscie do zdawania jest moze chwilowo

> racjonalne, ale w perspektywie dalszej – beznadziejne i pozbawione

> odpowiedzialnosci za siebie samego i ewentualnych pasazerow.

Nie do końca.

Po pierwsze WYŁĄCZNIE zdanie egzaminu daje szanse na NAUCZENIE się jazdy samochodem. A po drugie, gdyby ten chory system obowiązywał od pół roku, waaadza by to widziała i proponowała sensowne zmiany, to być może aktem odpowiedzialności cywilnej byłoby poczekać ze swoimi planami (ciągle musimy na coś czekać, zwolnić itd – wygląda na to, że jeden z bardziej zapracowanych narodów na świecie, według waaadzy dysponuje nieograniczoną ilością wolnego czasu), żeby szkolić się i być egzaminowanym po ludzku. Sęk w tym, że jak ćwierc wieku temu zdawałem na PJ, to mierzyli moje manewry linijką, a jak ruszałem pod górkę, to pod tylne koło podłożono mi zapałkę – jeżeli złamałbym zapałkę (wystarczyłoby cofnąć o parę milimetrów!!!), to „dziękujemy temu panu”…



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Diabelnie ciężka praca, ale za dobre pieniądze

Czy wyście oszaleli gdzie się da tyle zarobić ?Po pierwsze język ,po drugie trzeba mieć doświadczenie,po trzecie lubić spać w budzie jak pies,po czwarte zarobki duże ale ktoś policzył ile zostaje po wydatkach kierowcy na rękę,pracowałem i w Anglii i w Niemczech,obiecują w np 1700 funciaków ale brutto albo 1800 eur również brutto okłamują że 3/1 lub 2/1 tak naprawdę zawsze coś wypadnie i jeżdzisz 4/1 i co się wtedy dzieje zarabiasz mniej w tym miesiącu gdzie masz nie cały tydzień dla siebie zawsze te 200 euro mniej dolicz przejazdy do polski ,jedzenie i ile ci zostaje,śmieszne pieniądze dlatego niemiec czy angol nie chce tyrać za takie pieniądze,ale polak węgier oczywiście,zaoszczędzi jak je zupki w proszku:)Nie ma co liczyć na kokosy w zawodzie kierowcy.Te super czasy się skończyły paliwa nie podprowadzisz kary finansowe sa ogromne i zawsze są zrzucane na kierowce w szczególności jak jest polak.Z zawodem kierowcy to jest tak jak ze spawaczem Tusk zachęcał 🙂 To jest praca dla ludzi twardych którzy myją się raz na tydzień bo oszczędzają na płatnych prysznicach, nie piorą,z braku czasu załatwiają się w kabinie taka to jest prawda nikt nie chce o tym mówić bo wstyd,ale tak to wygląda taka szara rzeczywistość.

Re: Megane vs. Octavia. Co wybrać?

cloclo80 napisał:

> Jeśli Octavia to 1.6+gaz albo 1.8TSI. Zdala od 1.2TSI (wkrótce ten motor trafi

> do kosza, nowe 1.2TSI będzie miało pasek i 16v) i 1.4TSI (pali jak smok jeśli t

> ylko mocniej depnąć na pedał gazu). Renault w motorach Pb prezentuje nędzę z bi

> dą: albo stare 1.6 albo TCe 130 – nieudany motor o spalaniu godnym silnika odrz

> utowego.

> Jedyne dobre poturbowane motory 1.4 na które zasadniczo nie ma skarg robi Fiat.

> W sumie Octavka, ale nie z 1.4 TSI.

Silnik odrzutowy by sie przydal, aby Ci wywiac glupoty z glowy. To po pierwsze. Po drugie, jak rozumiem, opinie o spalaniu 1.4 TSI czy 1.4 TCe czytasz, ale o spalaniu 1.4 TJet juz nie? Jakiez byloby Twoje zdziwienie, gdybys sie dowiedzial, ze spalanie wszystkich wymienionych przez Ciebie silnikow rozni sie do 1l/100km, przy czym niekoniecznie fiatowski silnik pali najmniej. Ja wiem o czym pisze, bo mam 1.4 TCe. Ty natomiast powtarzasz glupoty. Dla zainteresowanych rzeczowymi informacjami – Scenic 1.4 TCe spala srednio ok. 7.5l/100km przy normalnej jezdzie. A ze potrafi spalic i 12l/100km? Pokazcie mi auto, ktore tego nie potrafi, jesli chce sie po prostu skorzystac z osiagow. Minimalne spalanie to 6.7l/100km. Moim skromnym zdaniem, jak na auto wazace niemal 1.5 tony i majace aerodynamike miniwana, a ni minijamnika (patrz Bravo) zupelnie niezle…

Re: Silniki HDi z PSA

„może mieć słabszy dół”…? …że jak?

Po pierwsze – ten automat to nie automat tylko manual z automatycznym sprzęgłem. Dość awaryjna sprawa i niewygodna w użyciu (choć faktycznie sprzęgła wciskać nie trzeba jak w zwykłym automacie). Jedyna różnica w porównaniu do manuala, to lepsze osiągi w manualu. Tyle. I mniejsza awaryjność.

Po drugie – THP w ogóle nie ma praktycznie turbodziury: moment max. ma bodaj od 1400 obr., a poniżej tej wartości raczej mało kto rusza z miejsca, więc praktycznie ma (choć przy 1800-2000 obr. czuć moc większą).

Po trzecie – a ile to Kolega przejechał na tym silniku, że wypowiada się nt. awaryjności? Bo mniemam, że niewiele.

Znane i niejednostkowe są przypadki z THP, że ludzie stają na środku drogi, naciąga się łańcuch rozrządu, padają wtryski wysokociśnieniowe – ten silnik jest równie skomplikowany co współczesne diesle (może poza DPF): nawet dwumasę ma i parę innych „gadżetów”.

Jeździ się przyjemnie, i owszem, ale jak ktoś nie ma papci na nogach, to spalanie potrafi być większe od starego silnika 2,0 z PSA, który i tak do oszczędnych nie należał.

…pojeździsz trochę, zobaczymy. W międzyczasie będziesz „kangurował” i potem „przyuczał sprzęgło”, a to tylko czubek góry lodowej.

Ten silnik pali mało tylo przy muskaniu gazu 60-80 km/h i tyle. Bzdety producentów, że turbo to ekologia i małe spalanie… to tylko bzdety.

Ale problem dla użytkownika całkiem realny i nieunikniony.

tisi współczuję Ci

po pierwsze – nie tomek odsyła do swoich opowieści – narażając się na krytykę – tylko ja wygrzebałem to gdzieś sam i sam zaproponowałem do czytania. Dość wyraźnie tytułując post.

po drugie – nie podoba Ci się – Twoje prawo

ale komentarze dotyczące smoleńska, bardachu organizacyjnego są dowodem tylko i wyłącznie za ciasnej gumki w Twoich majtkach…

poluzuj – od razu poczujesz się lepiej…

jeep



YCDSOYA

Re: kto tu kogo dyma….

jeepwdyzlu napisał:

> .jedna taka opona kosztuje 250 zł a komplet 1000 zł !!! To nie są jakieś chińsk

> ie szmaciaki

> ———————-

> oj chłopie….

> 250 zł to dużo za oponę?

> większość kompaktów i wszystkie auta klasy D jeżdzą na kołach od 16 cali w górę

> rośnie liczba osób mających suvy

> Komplet ZIMÓWEK dla większości to koszt minimum 1600, raczej 2200 zł

> Letnie są niewiele tańsze.

> Patrzysz na świat z perspektywy człowieka ubogiego. To nie jest zarzut, to stwi

> erdzenie faktu.

> Tobie się tylko wydaje że cokolwiek dymasz. Naprawdę…

> Z przykrością stwierdzam, ze w ogóle nie widzisz ISTOTY problemu, polegającego

> na MYŚLENIU urzędników za obywateli. Jutro ktoś wpadnie na pomysł, że niebezpie

> czne jest jeżdżenie samochodami starszymi niż 4 letnie, albo, że kazdy pojazd m

> usi mieć stałe łącze z siecią, nawet polo, albo że kierowca MUSI mieć co roku r

> obiony test IQ ( i wtedy całkowicie polegniesz….)

> W swoim zatem interesie powinieneś protestować.

> Bo im kto zamożniejszy – tym go takie zakazy mniej bolą. Brutalne ale prawdziwe

> .

> jeep

>

Po pierwsze:

Nie jestem „chłopem” ! Jestem z miasta a chłopi mieszkają na wsi:)

Czy tym zaszczytnym określeniem tytułujesz także swoich kolegów , kuzynów i szefa w pracy? Współczuję 🙂

Po drugie :

Patrzę na świat z perspektywy człowieka oszczędnego….to że mam pieniądze nie oznacza że muszę kupować opony po 600 zł sztuka do Volkswagena Polo 🙂 Te markowe opony które mam – wielosezonowe Goodyear za 280 zł sztuka są także wysokiej klasy i nie muszę kupować opon zimowych …w ten sposób oszczędzam… a jak ktoś ma Farrari to niech zakłada opony za 900 zł sztuka 🙂

W moim interesie powinienem protestować? Załóż okulary ! Przecież właśnie to robię ! Protestuję ! Jazda na oponach wielosezonowych jest formą protestu przeciwko zmianie opon na zimowe….wszak zimówek nie kupię i nie założe !:) Kumasz ??? Hehe:)



Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne…ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają …To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają…coś więcej niż tylko „hau hau” 🙂

Trzy sprawy.

mariner4 napisał:

> Cywilnym.

> M.

Po pierwsze nie kodeks cywilny, tylko ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej.

Po drugie jak się już o czymś pisze, to można było napisać, że generalnie dwa lata rękojmi, które zapisem umowy można ograniczyć do roku w wypadku przedmiotów używanych.

Po trzecie – napisałem to już przedwczoraj, po co powielasz treść, nic nowego nie wnosząc?



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)

Re: równorzędne ???

Kierowca ciężarówki jechał z Twojej prawej strony. To że się nie zmieścił na swoim pasie, to inna sprawa, być może musiał coś ominąć lub była dziurawa jezdnia itp. Jakkolwiek Cię rozumiem (też miałam kolizję i też nie do końca byłam przekonana o własnej winie), to jednak wina wydaje mi się leżeć po Twojej stronie. Kierowcę ciężarówki można ukarać za za przekroczenie prędkości, jazdę w niedozwolonym miejscu itp., ale po pierwsze musi być na to dowód, a po drugie nie ma to nic wspólnego ze spowodowaniem kolizji.

Ja też nie bardzo rozumiem o co chodzi z zatrzymaniem Ci dowodu rejestracyjnego? Pierwsze słyszę, żeby policja zatrzymywała dowód po pierwszej stłuczce.

Re: Co z Waszym ubezpieczeniem?

Po pierwsze:

Można obliczyć składkę dla nowego polo ale po co? Przecież wielokrotnie pisałeś jaki masz samochód i nie jest to nowe polo. A dla twojego polo składka AC nie wyniesie 2000zł czyli rozmijasz się z prawdą.

Po drugie:

Gdybym napisał że jesteś głupim trollem można by to podciągnąć pod obrażanie. Natomiast ja napisałem że jesteś trollem. To jest stwierdzenie faktu.

Na zakończenie.

Jeżeli nie chcesz być nazywany trollem nie zachowuj się jak troll.

Przestań cały czas powtarzać to samo, bez względu na argumenty. Nie pisz nieprawdy.

Przestań dpisywać te wszystkie ha ha czy te infantylne znaczki:():

Przestań pisać pogrubioną czcionką bo to po po prostu niegrzeczne.

Bez odbioru.

Re: Jest w tym całym wywodzie jedno "ale" Piotrze

tomek854 napisał:

> …dlatego tu przebieg cofa się przed pierwszym MOT czyli po 3 latach jeżdżenia

> . Znajomy pracował u dużego dealera samochodów uzywanych w Szkocji. Auto jeździ

> w wypożyczalni a potem go krecą i sprzedają jako „prawie nówkę z małym przebie

> giem”.

W 3 letnim aucie kręcą licznik? Zgoda. Ale ileż ten 3 latek może mieć prawdziwego przebiegu? Niech ma nawet 150 tys.km , to spokojnie przejedzie drugie tyle a 25 tys.zł zostaje w kieszeni w porównaniu z nówką z salonu Hehe 😉

Re: a tak swoją drogą…

samspade napisał:

> Zwróć tylko uwagę że nowe polo a 5 letnie to są różne generacje samochodu. Poró

> wnywanie cen jest więc bezsensowne.

> Po drugie: kiedy ludzie przestaną kupować nowe samochody ceny używanych wzrosną

> . Nie będziesz wtedy co 2 miesiące kupował nowego/używanego polo(bazuję na twoi

> m trollowaniu na tym forum).

Nowe i 5 letnie to faktycznie różne generacje Polo…te starsze są mniej skomplikowane i trwalsze i duuużo tańsze….!

Używane nie podrożeją…jest ich mnóstwo…nadwyżka….a prawo popytu i podaży mówi że gdy czegoś jest dużo to jest tanie…;-)

Re: a tak swoją drogą…

Zwróć tylko uwagę że nowe polo a 5 letnie to są różne generacje samochodu. Porównywanie cen jest więc bezsensowne.

Po drugie: kiedy ludzie przestaną kupować nowe samochody ceny używanych wzrosną. Nie będziesz wtedy co 2 miesiące kupował nowego/używanego polo(bazuję na twoim trollowaniu na tym forum).

Re: pytanie do tych co kupują w salonie

W zasadzie główne plusy sama wymieniłaś: „oczywiste ze auto będzie nowy model, nie zajęzdzone, nie kradzione, na gwarancji, itp. ”

W zeszłym tygodniu właśnie kupiłem swoje trzecie w życiu auto, w tym drugie z salonu. Po długich negocjacjach kupiłem go za cenę rocznego, mimo, że rocznik jest 2012. Mam samochód nowy, z gwarancją, sam „tworzę jego historię” i minimalizuję wszelkie niewiadome, które towarzyszą każdemu używanemu. Poprzednim przejechałem ponad 333 tys. km. i sprzedałem auto sprawne, tyle, że nieco zużyte. Uważam jednak, że było warto kupić nowy. Zawsze przy sprzedaży samochodu dostaniesz za niego mniej niż cenę kupna. Przez czas eksploatacji poprzedniego, „salonowego” samochodu (wyszło 10 lat i 3 m-ce), musiałbym pewnie ze trzy razy zmienić „używkę” i za każdym razem, poza utratą wartości, doliczałbym koszty „posprzątania po poprzednim właścicielu”. Sądzę, że kupując nowy nie „straciłem” łącznie dużo więcej, o ile w ogóle więcej. A że przedmiot używany traci na wartości – to raczej normalne.



Było, minęło…

Spacerkiem po Lesznie i wycieczka do Turwi

Re: kup se rower Haha ;-)

madameblanka napisała:

>

> o [url=http://tablica.pl/oferta/rover-220-sdi-1997-IDXHbD.html#40f07373]taki[/u

> rl] rower ci chodzi, hę:)?

>

Przecież napisałem wyraźnie : ROWER a nie ROVER 😉

za 4 tysiące kupisz trupka i w ciągu roku wydasz na remonty drugie 4 tysiące…lepiej kupić zadbane Polo po liftingu blacha ocynk z 1999 r. za 9 tys.zł tys.zł 😉

Re: TOP 10 | Najlepiej sprzedające się samochody

@JRX:
zgadzam się z tobą. W 100%, serio.

Moje wypowiedzi czasem są agresywne ale to jest wynik po pierwsze tego, że taka wypowiedź jest łatwiej zauważalna, a po drugie wkurza mnie @m który nie rozumie, że nie każdy musi jeść salceson i ubierać się w H&M.

Nie mam nic do ludzi którzy są mniej zaradni, gorzej zarabiają. Nie wypowiedziałem się w sposób odpowiednio wyważony ale przekaz jest taki: rozumiem, że ludzie kupują auta używane, ba większość tak robi, niemniej jednak w moim otoczeniu ludzie raczej kombinują jak kupić auto nowe więc wypowiadam się na podstawie tego co widzę. Kolega kupił niemal gołego 206 chociaż im się nie przelewa ale stwierdził, że mocniejszego mu nie trzeba a z „używanymi nigdy nic nie wiadomo”, mój ojciec też wolał kupić Punto zamiast kilkuletniego Passata, mój współpracownik ma 25 lat i zastanawia się nad zakupem A3 w najsłabszej benzynie. Po prostu taki mam przykład z otoczenia.

Po prostu ludzie chcieliby jeździć tylko nówkami, taka jest prawda. Zakup używki to wynik za małych funduszy, natomiast oszołomy takie jak m czy JVC (to zresztą zapewne ta sama osoba) próbują wam wmówić, że auto używane jest lepsze od nowego, co jest nieprawdą.

Ale nie zgadzam się, że w jakiś sposób pogardzam osobami których nie stać na nowe auto. Są różni ludzie, czasem auto jest koniecznością, gdy funduszy brak to trzeba szukać używki ale to jest straszna robota, ponieważ używanym samochodom w Polsce nie można ufać.