Re: Taka mała historyjka

> Ale zdajesz sobie sprawe, ze proponujesz podwojenie pewnego rodzaju zna

> ku, tworzenie abstrakcyjnych odcinkow drog, gdzie na takim samym rodzaju drogi

> maja obowiazywac zupelnie rone ograniczenia predkosci, do tego w groteskowo kro

> tkim odstepie?

I myslisz, ze mnie to moze zdziwic? Szczegolnie po wspomnianej Trasie Torunskiej, gdzie pewnie z gora 10 lat w jedna strone bezpiecznie bylo 80 km/h, a w druga niebezpiecznie, wiec postrawili 60 km/h i nieomal stracjonarny patrol z suszarka. Oczywiscie do czasu likwidacji tej szescdziesiatki. Wtedy za jednym zamachem poprawiono bezpieczenstwo nic nie robiac oraz zaniechano, wobec poprawienia bezpieczenstwa, nawet egzekwowania 80 km/h.

> I to ma byc wklad w walke z nadmiarem bodzcow obciazajacych kierowcow?

Antybiotyki nie sa dobre w nadmiarze. Ale jak ostatnio dopadlo mnie zapalenie pluc, po raz pierwszy od ponad 20 lat, zgodzilem sie na ich zastosowanie. Pomoglo znakomicie, choc bralem je przez 2 tygodnie! Dodam niesmialo, ze lekarzy unikam jak zarazy, wiec zglosilem sie w stanie, ktory wprawil w oslupienie medyka, ktory zaraz chcial wzywac pogotowie i zamykac do szpitala. MOja corka, ktorej rowniez oszczedzamy tych specyfikow, w zeszlym roku polegla tak, ze podalismy. Po poludniu wygladala juz na zdrowa. Tak znakomicie dzialaja leki, ktore w nadmiarze maja calkowicie odmienne dzialanie. Nie raz pisali to w prasie.

> Obawiam sie, ze jako znakolog zostalbys po tygodniu zlinczowany.

A ja nie. W ciagu tygodnia bowiem nie dalbym rady usunac nawet cwierci polowy tego badziewia, ktore zdobi nasze drogi. A zanim postawilbym nowe znaki, najpierw zweryfikowalbym stare.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: ałtostraty kosztem potrzeb ludu

Popraw mnie jesli sie myle, ale z Twojego komentarza wynika, ze „potrzeba ludu” jest ruch tranzytowy pod oknami? Zapominasz o jednej dosc waznej rzeczy.. Kazdy kilometr autostrady „zasysa” ruch tranzytowy i wyciaga go z drog lokalnych.

Przeniesienie ciezarowek na tory nie udalo sie jeszcze nigdzie, nawet w Szwajcarii gdzie maja swira na tym punkcie i gdzie wsadzono niesamowite pieniadze w infrastrukture kolejowa.

Re: Pytanie o stan dróg krajowych.

Czasami czlowiek widzi tylko to co chce widziec. Z drugiej strony opinie tworzymy sobie na podstawie naszego otoczenia. Jesli mamy pecha i zyjemy w miejscu gdzie nie ma dobrych drog, to wydaje nam sie, ze w calym kraju jest tak samo zle.

Ja np zyje w miejscu gdzie sa zarowno obwodnice, jak i wyremontowane drogi, a i do autostrady jest rzut beretem. Nie widze wiekszej roznicy miedzy moim obecnym otoczeniem a drogami po jakich jezdzilem gdy mieszkalem zagranica.

Re: Sędziowie też som piraty i chcom pendzić

> To a propos trafności prognoz i wiedzy w/w eksperta na temat czegokolwiek o czy

> m się wypowiada, np. A2?

Nie. To na temat wypowiedzi pana eksperta, zacytowanej przez emesa i Twojego do niej stosunku.

Wszak nasza wladza, z determinacja godna tego wielkiego Rumuna, dusi w zarodku deficyt buzdetowy, duszac rowniez cale dzialy gospodarki, powstale na HURRRA optymistyczne plany dlugofalowe. O ile wladza moze pozwolic sobie na luksus „nie zauwazania”, ze gospodarka sklada sie z pojedynczych podmiotow, a te skladaja sie z ludzi, o tyle ludzie myslacy nie powinni tego robic. Bo to wlasnie my poniesiemy konsekwencje:

1. nie majac drog

2. utrzymujac na socjalu bankrutow (tych „zalatwionych” od razu, jak i tych, ktorzy w efekcie domina do nich dolacza)

To ja juz wole, aby drogi powstaly i w podatkach placic na deficyt. To ma wiecej sensu. Bo tak za to zaplacimy. Ino gdy beda drogi, moze latwiej bedzie zarobic na to placenie…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Polska afryką Europy

edek40 napisał:

> Wczoraj odbylem malownicza podroz na trasie W-Wa-Grojec. Niby blisko, ale rejon

> mocno zurbanizowany, mnostwo przemieszczen lokalnych w odwiedziny (czesto zakr

> apiane). I co? I g..no. Ani jednego radiowozu po drodze. Niebiescy bowiem akcje

> mieli w sobote, a i dzis po poludniu. W niedziele nie.

>

> Mam swiadomosc, ze nie da sie wyeliminowac wszelkich patologii z drog. Jednak,

> parafrazujac pewien dowcip, policja powinna dac sobie szanse i choc probowac.

>

> Nie bede pisal o drogach, poniewaz w swiadomosci zbyt wielu Polakow sa one zgod

> ne z przepisami i zatwierdzone…

Opisujesz tylko kilka z całej serii elementów złożonego problemu. Ale ja mam jedno słowo które mówi wszystko: bezprawie. Pasuje do każdego z tych elementów. Policjanci – nieroby, biorą kasę i są BMW? Bezprawie! Nieroby drogowcy pierdzą w stołek i kasują za nic? Bezprawie! I że kierowcy zachowują się jak bydło puszczone po bruku, to też jest bezprawie.

Co za problem wywalić ich wszystkich – kierowców, urzedników i drogówkę na zbity pysk, tak jak to zrobił prezydent Gruzji? Ano jest problem, bo to przecież elektorat. My się będziemy zabijać i urabiać sobie ręce po łokcie, żeby elektorat miał pracę.



zbrodniarze.com

aferyibezprawie.org

tygodnik.nowaprawica.org.pl/

bezprawie.pl

Re: Nowa taryfa na prędkość

Bo Polacy to taki narod, ktory trzeba trzymac za morde. I lac batem.

Ale swoja droga, skoro juz tak radykalnie, czemu do 5 km/h nic? Uwazam, ze nalezy prewencyjnie wprowadzic obligatoryjne zartrzymanie kierowcy gdy jedzie 5 km/h ponizej. Taka predkosc oznacza naturalnie zamiar przekroczenia, bo Polacy to piraci. Zatrzymuja wiec, wysadzaja wszystkich z auta, wywalaja bagaze i zaczynaja drobiazgowa kontrole. Moze byc? Wpisuje sie w zacisniecie cugli rodakom?

> Ograniczenia prędkości trzeba oczywiście w pewnych miejscach urealnić.

Przeciez niedawno urealniono tak dobrze, jak tylko nasza wladza potrafi – bezkarnie mozna przekraczac o 10 km/h. Czegoz wiecej obywatele moga wymagac od panstwa? Co wiecej, fakt ze „urealniono” w ten sposob w calej Polsce swiadczy o tym, ze wladza wie, ze w istotnej ilosci miejsc ograniczenia sa do d..py. Nie mozna powiedziec – zareagowali…

> Nawet w Niemczech nie jest tak surowo. Owszem.

> Ale co mnie obchodzą Niemcy?

> Niemcy to nie jest żaden autorytet.

Wyglada na to, ze dla naszych drogowcow rowniez. Ze wszsytkimi konsekwecjami tego faktu, ktorych mandatami nie zalatwisz.

Ile proponujesz posmiertnych punktow i jaki mandat dla glownych zabojcow naszych drog: nieustapienie i wyprzedzanie na czolowe?



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Aleosochozi

agios_pneumatos napisał:

> W Warszawie jest 7 (a wkrótce 8) mostów.

Tja…

Dobrze policzyles! Tylko ze:

Dwa z tych mostow sa wylaczone z uzytku (centralne). Jeden jest zamkniety bo… BO TAK!, a po drugim i owszem mozna jezdzic, ale tylko w te i we wte, bo zamkniete sa ulice na przedluzeniu mostu.

Jak powstanie ten osmy, zamkna 2 mosty na remont. Jeden to fragment DK2, a drugi DK8…

Ten osmy nie dosc, ze jest w zasadziena peryferiach, to jeszcze, jak na razie (bo plany sa slicznosci niepospolitej!) jest tylko kladka przez rzeke, bez kontynuacji w postaci dalej biegnacych drog o przepustowosci odpowiadajacej przepustowosci mostu.

A na czas meczu/koncertu z tej lamiglowki ubedzie jeszcze jeden (znowu centralny) most.

Czyli 2 milionowa aglomeracja majaca przy okazji funkcje wezla tranzytowego bedzie musiala zadowolic sie 3-4 mostami. No wypasik!

Pomijam juz taki problem, ze w osi W-Z zamkniete jest polowa przelotowych ulic, bo nam metro buduja po taniosci – odkrywkowo.

Ale rzeczywiscie nie ma problemu. W koncu aglomeracja ma tylko ze 40 km srednicy i mozna sobie z buta podrozowac. A biznes moze sobie… Moze sie wyprowadzic lub upasc i bedzie raj na ziemi! 😛



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Re: Z cudzego sukna szeroko kroją

> Pieniądze na prowizoryczne mosty (jakie np. przez lata całe odkrywkowej budowy

> metra łączyły Ursynów lewobrzeżny z prawobrzeżnym, autobusy po nich jeździły) t

> rzeba by wydać z kasy miejskiej.

To jest rownie sluszne „liczenie”, jak to ktore odbywa sie przy okazji decyzji o budowie drog w ogole. Zawsze liczone sa wylacznie wydatki. Nikt nie liczy potecjalnie nie wydanych w nadmiarze pieniedzy. To inna kieszen i inny „rozum”. Tak wiec miasto kutwi na alternatywne przeprawy, wiec komunikacja tkwi w korkach, przepalajac paliwo, za ktore zaplaci… glownie miasto. Ale z innej kieszeni. A one „sie nie widza”.

Dlatego tez budzet bez mrugniecia okiem lozy na koszty wypadkow drogowych. Oszczedza bowiem na nie budowaniu drog…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Nastepny przyklad "prawa":

He, he. Mialem to zalinkowac dla wszystkich tych naiwniakow, ktorzy gleboko wierza w to, ze surowe prawo skierowane jest wylacznie wobec lamiacych je bandytow 🙂

Od razu przypomina mi sie plyn do plukania ust w konfrontacji z czujna policja, szalenie restrykcyjnym prawem w polaczeniu z absurdalnym limitem. W zalozeniu zmiany w prawie mialy jak huragan zmiesc z naszych drog pijanych kierowcow. Efekty widac…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.