Ostrzegam przed Autoauto.pl

Chciałam ostrzec Państwa przed komisem Autoauto.pl. Komis ten proponuje wstawienie auta do nich, gdyż rzekomo mają chętnego klienta właśnie na Państwa auto. Z nami (i licznymi innymi sprzedającymi auta) kontaktował się potem Pan Jarosław Pawlicki – podstawiony przez komis „klient”. Treść maila była następująca:

„dzień dobry, czy może mi Pan/Pani wyjaśnić jedna sprawę? od kilku dni dla mnie pracownica autoauto.pl Pani Marta pisze do Was maile bo chce kupić u nich jak zawsze auto bo kupuje je od lat tam i słyszę ze nikt nie raczy odpisać na miale ,

mogę prosić o wyjaśnienie tej sprawy?”

Nie dajcie się oszukać, komis nie ma żadnego klienta, zależy im na pozyskaniu kolejnego auta (cele statystyczne?), wzięcie prowizji oraz pokrycie kosztów przygotowania auta do sprzedaży i ‚placowego’.

Będzie mniej znaków

www.auto-swiat.pl/1-zbedne-znaki-sprawdzamy-czy-mniej-znakow-drogowych-oznacza-wieksze-bezpieczenstwo

na kilometrowym odcinku ulicy w Warszawie pokazuje, że jest ich około dwa razy więcej niż na podobnej ulicy w czeskim Brnie

Prawdziwym przekleństwem polskich dróg są jednak ograniczenia prędkości wprowadzane na zasadzie pełnej dowolności. Wśród ekspertów od bezpieczeństwa ruchu drogowego od lat krąży ponury dowcip o najczęstszym uzasadnieniu ograniczenia prędkości do 40 km/h w środku małej wioski, bo… „sołtysowi psa przejechali”.

„Wnioski o ograniczenia prędkości są zatwierdzane automatycznie, bo przecież w Polsce każdy zna się na ruchu drogowym i wie, że od tego będzie bezpieczniej” – dodaje sarkastycznie Marek Wierzchowski. Co gorsza, raz ustawione ograniczenie, będące na przykład reakcją na pojedynczy wypadek z ofiarami śmiertelnymi, bardzo rzadko jest likwidowane. Dlaczego? Tego już nikt nie chce powiedzieć oficjalnie, ale wygląda na to, że urzędnicy po prostu boją się wziąć odpowiedzialność za takie decyzje.

Przykładem może być kilkumiesięczna walka warszawskiej policji o podniesienie dopuszczalnej prędkości na dwóch stołecznych przelotówkach (Trasy Siekierkowska i Łazienkowska), które swoimi parametrami – dwa razy po trzy pasy ruchu oraz skrzyżowania bezkolizyjne – w niczym nie ustępują drogom ekspresowym. Urzędnicy miejscy nie chcieli przyjąć do wiadomości, że podniesienie ograniczenia z 60 i 70 km/h do 80 km/h nie spowoduje regularnych karamboli, bo przecież kierowcy i tak najczęściej jeżdżą tam nawet 100-110 km/h.

Czyli taka jest metodologia ustanawiania ograniczeń – nie ze względu na niebezpieczeństwo czy hałas, tylko „bo tak i to ja tu jestem urzędnikiem”. Czy kogoś to zaskoczyło?



Habudzik napisał:

27.07.2007r. – „Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???”

www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska

Re: KLE KLE w uszach :)

Popijajac martini przetlumaczylem twojego posta misiaczku mojej Tajce,…. stwierdzila ze jezeli jest wiecej takich zjebow w moim kraju to sie zgadza na Meksyk, albo walimy do Tailandii….. nie chce sie spotkac z takim downem na ulicy a jeszcze mniej na skrzyzowaniu…

buhahahahahahahahaa

kle kle…. stan na jakiejs stacji benzynowej i poczekaj na R6 bejce patrz tylko na to co tankuje bo po dzwieku to niebardzo…..

buahahahahahahhahahahaah

a teraz idz do polo, wiem ze w PL zimno jest i pobaw sie ptaszkiem.

Re: Czy na jezdni można malować co się chce?

Przecież z tekstu wynika, że to nie była samowolka malunkowa sklepu. Jestem za, takie znaki powinny być przy każdym zjeździe do dużego centrum handlowego. Pewnie obyłoby się wtedy bez wielu stłuczek z autami, które w ostatniej chwili znajdują właściwy pas do zjazdu. Szkoda, że tych znaków nie ma np na pasie zjazdowym z trasy torunskiej do ikei w wwie, tam w ostatniej chwili pojawia się jakaś mała tabliczka i można się zgubić.

Re: leming za lemingiem, a za tym lemingiem…

> W Niemczej jest to troszeczkę mniej niż 2 sekundy, bo 1,8 sekundy, bo jest to d

> la kierowcy łatwiejsze do wyliczenia niż odstęp dwu-sekundowy.

Ale jednak, glupio, bo glupio, ale sprecyzowany. Da sie wiec utemperowac kierowce ZANIM narobi bigosu. Ba, jesli sie chce, to da sie nawet ukarac go automatycznie.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Światło dla pieszych na guzik, a bezpieczeńst

Ma to sens przy przejściach przez ruchliwe ulice, gdzie na podporządkowanej jest mały ruch.

Jeżeli pieszych nie ma, na głównej ulicy czerwone pali się krócej – te 1-2 pojazdy z podporządkowanej i tak zdążą wyjechać.

Tyle teorii, w praktyce jest to jak zwykle spierdzielone z następujących powodów:

1. Moment naciśnięcia przycisku – z niewiadomych powodów przycisk trzeba nacisnąć o wiele wcześniej niż nastąpi zmiana świateł dla pojazdów. I nie jest to 5 sekund wcześniej, lecz wyraźnie więcej. W efekcie pieszy naciska przycisk, samochody jadą przez przejście przez które zamierza przejść jeszcze jakiś czas, mają w końcu czerwone, zapala się zielone dla ruchu w kierunku gdzie chce iść pieszy, ale dla niego czerwone jest nadal – do kolejnego cyklu. Czyli uczymy pieszych olewania świateł – innego celu takiego działania nie może być.

2. To dotyczy przejść bez skrzyżowań. Jest pusto, pieszym świeci się czerwone od 15 minut. Podchodzi pieszy, naciska przycisk. Czeka kolejną minutę – a właściwie nie czeka, tylko przechodzi na czerwonym, bo nie widzi sensu czekania. Po minucie zapala się dla niego zielone i ew. samochody czekają na czerwonym przepuszczając wirtualnego pieszego.

A wystarczyłoby mierzyć czas nie od naciśnięcia przycisku, tylko od zapalenia się czerwonego dla pieszych i nie byłoby problemu.

3. Skrzyżowanie dróg, gdzie jest duży ruch pieszych i pojazdów, a natężenie ruchu jest podobne we wszystkich kierunkach – przyciski dla pieszych są tam bo są, a dzięki nim często widać tam pieszych przechodzących na czerwonym, również wtedy gdy dla ruchu prostopadłego jest zielone.

4. I trochę inna sytuacja, ale też ucząca pieszych że „czerwone – idź”.

www.youtube.com/watch?v=XvQXXxr1MgA



Habudzik napisał:

27.07.2007r. – „Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???”

www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska

Re: Piękne prototypy, brzydkie samochody

„Jeśli Ford chce zmienić strukturę sprzedaży, powinien przemyśleć stylistykę kolejnej generacji.”

Przemyśleć strukturę sprzedaży? Gdyby nie połączenie dość ostrych i dynamicznych linii nadwozia z klasyczną elegancją, to Ford nie sprzedałby tylu Mondeo. Wystarczy spojrzeć na ulice, ile jeździ.

Francuzi robili awangardowe prototypy seryjne produkcje (Avantime – bylo nie bylo, dobre auto), ale się nie sprzedawały, bo były zbyt futurystyczne i nie trafiają do gust większości. Niestety, we współczesnym przemyśle motoryzacyjnym samochód MUSI trafiać w gusta większości, bo koncern jakoś musi zarabiać. Mega awangarda nie idzie w parze z księgowymi i ekonomistami.

Re: Policja chce mandatow wyzszych 3x niz obecnie

> to śmieszna kara za wykroczenie drogowe.

Smieszna jest tez fiksacja na predkosci jako najwiekszym problemie w sprawie bezpieczenstwa, gdy tak naprawde jest to po prostu ten „problem”, z ktorego najlatwiej ciagnac kase, a istotniejsze kwestie pozostaja nieruszone, bo sa bardziej pracochlonne dla policji.



Hope. It is the only thing stronger than fear.

Re: Wyprzedzanie rowerzysty

Wczoraj w radioodbiorniku wypowiadal sie policjant z drogowki. Mowil naturalnie o zblizajacym sie swiecie oraz utrudnieniach i zmianach w organizacji ruchu. Napomknal rowniez o czasowym zamykaniu ulic przylegajacych do cmentarzy. Zagadniety przez prowadzacego program o rowerzystkow, policjant powiedzial, ze rower podlega dokladnie takim samym regulacjom, jak kazdy inny pojazd na drogach. Prywatnie dodal, ze policja bedzie miala dosc roboty z niesfornymi kierowcami, wiec prawdopodobienstwo tego, ze rowerzysta zostanie ukarany za wjazd pod zakaz jest minimalne. Nie chce on jednak, aby to zdanie zabrzmialo, jak zacheta do lamania przepisow przez rowerzystow.

Reasumujac: rower to taki sam pojazd, jak jazdy inny. Uznaje zatem, ze pod zadnym pozorem nie mozna go wyprzedzac w obrebie ciaglej linni, jak dlugiej dla bezpieczenstwa by jej nie wymalowano. Jednak policja drogowa ma dosc roboty z radarami, aby mieli koncentrowac sie na wyprzedzaniu rowerzysty. Prywatnie dodam, ze nie chce nikogo zachecac do przekraczania linii ciaglej w celu wyprzedzenia rowerzysty. Nalezy miec bowiem swiadomosc, ze coraz wiecej kierowcow jezdzi tak, ze patrol z radarem nie ma nic do roboty, wiec nie bedzie przymykal oka na przekraczanie linii ciaglej…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Nie wiem, czy to Ty, czy ktoś inny…

> A piję do głównego tematu – do „niemedialności” prawdziwych morderców na naszyc

> h drogach i fałszywości wizerunku „pirata-mordercy”.

Wynika to z wykreowanego wizerunku.

Nie chce wchodzic w szczegoly tego smiertelnego potracenia, bo sam potracilem czlowieka i wiem, ze pewnych rzeczy nie da sie uniknac. Byc moze zatem winien byl kierowca, byc moze pieszy. Faktem jednak jest to, ze media najchetniej wszystko sprowadzaja do predkosci. Niechby ten Twoj kierowca audi czy bmw byl trzezwy, ale wyladowal w rowie. Skoro wyladowal w rowie, to na pewno pedzil. Skoro pedzil to pirat. I material gotowy. Pismakowi/dziennikarzynie nie wpadnie do glowy to, ze kierowca audi jechal zgodnie z przepisami, a droge zajechal mu ktos, kto dal drapaka. W rowie bowiem ma corpus delicti – pedzacego pirata. Wierszowka jest. Medialny temat podgrzany. Wszystko gra.

Nie neguje, ze zbyt szybka jazda ma wplyw na zaistnienie i skutki wypadkow. Moim zdaniem ginie w tym fakt, ze do wielu tragedii nie dochodzi, bo kierowca jechal 200 km/h, a przy calkiem przecietnych predkosciach. Ba, baczne obserwacje ruchu wskazuja na to, ze taki obraz rozgrzesza we wlasnych kierowcow, ktorzy predkosci nie przekraczaja. Ilosc wjazdow na ciemnozielonym z predkoscia ledwosunacego zatoru jest ogromna. Nierespektowanie praw pieszych jest domena i szybkich i powolnych. Tylko, ze szybkich piesi sie boja. A powolnych…. Tez powinni. Bo szybcy chociaz obserwuja uwaznie droge. Powolni jakby mniej. A juz jak jada w kolumnie, to patrzec ma tylko ten na czele.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

prosze o opinie

moj starszy przyjaciel emeryt chce kupic nowe auto

na drogie go niestac a uzywki niechce,niema wyboru

reflektuje na LADA kombi , sa dwa modele;ktory jest

nowsza konstrukcja ? ktory jest lepszy ? chodzi by zawsze

startowalo i jechalo i ..zeby nierdzewialo zbyt szybko

jezeli niesprawi Wam to problemu to prosze o opinie

rowniez na moje priva-zrobie wydruki i dam przyjacielowi

by mog swa decyzje pzemyslec . Pzdr.

Re: Udało się oszacować liczbę miszczów na polski

agios_pneumatos napisał:

> 1800 miszczów miesięcznie przy natężeniu 8000 pojazdów na dobę daje jakieś

> 0,75 %. Zaokrąglijmy to do 1%.

A dlaczego nie zaokrąglić do 10%? Mniejsze KŁAMSTWO jest mniej KŁAMSTWEM niż większe?

Twoje zaokrąglenie to oczywiście poważne nadużycie w prezentacji danych. Poza tym w bardzo tabloidowym stylu podałeś cyfry – 1800 osób miesięcznie, przy ruchu 8000 tys. pojazdów na dobę. Jak ktoś tylko rzuci okiem, to się przerazi i… każe rozmalować drogę tak, jak wyżej 😛

Myślę, że idąc tym tokiem rozumowania należy wszystkim facetom poobcinać jaja, bo jakiś ich procent z racji ich posiadania zajmuje się gwałtami, w tym nieletnich 😛

> Stwierdziliśmy, że niemożliwym jest stwierdzenie czy wysepki uspokajają ruch,

> czy też tylko ‚surowo karzą’ szybkich-ale bezpiecznych.

Po pierwsze stwierdzić to bardzo prosto. Wysepki uspokajają ruch w terenach zabudowanych. W szczerym polu zabijają NICZEGO nie uspokajając, choćby dlatego, że w większości wypadków nie ma przy nich nawet ograniczenia prędkości (a jak ktos chce, to jak ci z tekstu, może grzać 150 km/h i tez przeżyje). Poza tym z doświadczenia sądzę, że znacznie częściej zabijają normalnych kierowców, którzy popełnili jakiś błąd niż „szybkich i bezpiecznych”, bo ci wyprzedzają na owysepkowanych skrzyżowaniach pod prąd – po lewej stronie wysepki.



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Re: Czy kupno nowej Skody Octavii to dobry pomysł

Tam gdzie chce kupić rabat na poziomie 23% nie jest czyms wielkim.

Szybka wymiana wiadomości z kierownikiem działu sprzedaży

Witam i bardzo szybko przechodzę o rzeczy.

Zastanawiam się nad kupnem nowego auta z salonu. , Myślę o Octavi combi z silnikiem benzynowym 1.4 w wersji Ambiente

Proszę o jakąś propozycję.

Pozdrawiam

xxxxxxxxxx

,,

Witaj

Samochód jaki cię interesuje Octavia Ambiente 1.4TSI z lakierem metalizowanym, dywaniki, koło zapasowe stalowe, alarm mogę ci sprzedać za 59 500 ZŁ

Pozdrawiam

xxxxxxxxxx

Re: Zasadność ograniczeń w praktyce

> Niestety niewykonalnym jest przejechanie N-grupowym EVO kazdego kilometra asfal

> towej drogi w Polsce celem weryfikacji ograniczeń.

Wystarczy najzwyklejszym samochodem. A to powinni robic od czasu do czasu wszyscy zarzadcy.

A najprosciej jest od razu postawic dobrze. Problem polega na tym, ze wg NIK masowo nie sa prowadzone zadne badania dotyczace bezpiecznestwa ruchu. Znaki stawia sie wiec „po uwazaniu” w metodzie im nizsze ograniczenie, tym lepiej chroniona d..pa stawiacza, ktoremu rzeczonej nie chce sie ruszyc w miejsce, w ktorym stawia znak.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Sposób na instruktorów – badziewiaków

Z tym konspektem to przesada…

Ale ja miałam takiego instruktora, który przed każdymi zajęciami mówił mi, co będziemy robić i to było bardzo fajne. Mało tego, zanim zaczęliśmy jazdę, pytał się zawsze co chce powtórzyć i jeśli sobie zażyczyłam poćwiczyć np parkowanie, nie było problemu. I jego lekcje były tematyczne, nie typu „to pojeździmy dookoła ośrodka” tylko właśnie wiedzialam konkretnie czego się uczymy.

Prowadził tez coś w rodzaju notatek, gdzie sobie zapisywał, co umiem, czego jeszcze nie, więc wszystko sobie planował. No i jeszcze jedno, trafiłam do niego po zajęciach w innnej szkole jazdy i oblanych 3 podejściach, kiedy to dalam sobie wmówić, że jestem niewyuczalna. Kilka godzin z nim i okazało się, że coś jednak potrafię. Oczywiście zdałam po tych jazdach doszkalających :D.

Konspekt to przesada, ale lekcje typu „wielka improwizacja czyli jedziemy gdzie koła poniosą” to też nieporozumienie. Jednak dobrze jeździć z kimś konkretnym, który zna twoje słabości i stopniowo je eliminuje. Na mnie bardzo dobrze podziałało skupienie się na moich błędach (np miałam problem z lewoskrętami więc jedno spotkanie poświęciliśmy tylko na nie – objechaliśmy wszystkie w okolicy 😀 i obecnie jako kierowca czuję się na lewoskrętach pewnie).