Zdaje sobie sprawe z tego, ze

„byt okresla swiadomosc” kursanta i ten w procesie ewolucji dostosowuje sie

do swiata go otaczajacego.

Ten system stworzono z pelna swiadomoscia tego, ze jest on chory od momentu poczecia.

Niezaleznie od negatywnej oceny systemu, uczenie sie czegos, co jest bezuzyteczne

jest bez sensu. Podejscie do zdawania jest moze chwilowo racjonalne, ale

w perspektywie dalszej – beznadziejne i pozbawione odpowiedzialnosci

za siebie samego i ewentualnych pasazerow.

Re: Drzewa przy drodze. Wycinać, czy nie?

Do wszystkich „obrońców” drzew. Co z tego, że będziecie jechać wolno, przepisowo, jak znajdzie się idiota jadący z naprzeciwka, który będzie wyprzedzał na zakręcie i będziecie mieli wybór: zderzenie czołowe albo drzewo po prawej. W niektórych miejscach drzewa przy drodze rosną tak gęsto, że przy prędkości nawet 50 km/h nie dacie rady zmieścić się między nie. Kiedyś drzewa sadzono tak blisko jezdni aby osłaniały słabej jakości asfalt przed rozgrzewającymi promieniami słonecznymi. Dzięki temu, że drzewa nadal rosną, można wciąż kłaść słabszy (tańszy) asfalt. Samorządowcy, Wojewodowie i in. cieszą się bo nie muszą przepłacać – bezpieczeństwo odgrywa rolę drugoplanową. Coś Wam się drodzy państwo poprzekręcało jeśli stawiacie byt drzewa nad ludzkie życie. Pamiętajcie, że kiedyś Wy możecie się znaleźć w sytuacji bez wyjścia, gdzie zadziała odruch, nie będzie świadków, sprawca ucieknie, a w komentarzach będzie, że pewnie byliście idiotami i nie umieliście jeździć, jeździliście na „łysych” oponach, starym gruchotem…a drzewa powinny rosnąć, jak rosną…
Panowie wojewodowie, sarostowie i in. pamiętajcie, że narażanie na utratę zdrowia i życia ludzi jest przestępstwem, a przestępstwa można dokonać poprzez działanie lub poprzez zaniechanie działania. Znajdźcie fundusze na zrobienie porządku z tymi drzewami przy drodze, bo kiedyś ktoś Was pozwie i pamiętajcie, że droga sądowa nie kończy się na sądach polskich.