opinia serwisprzekladni.com regeneracja maglownic

Witam. Skorzystaem w usług serwisprzekladni.com Zgierz/Dąbrówka Wielka ul.Dąbrowska 7 w zakresie regeneracji przekładni kierowniczej. Dzień przed wykonaniem usługi zadzwoniłem ustaliłem cenę i na pytanie czy to cena ostateczna z FV uzsykałem odpowiedz twierdzącą.

Po „regeneracji” sympatyczny kierownik tego bałaganu oznajmił mi iz iż serwisprzekladni.com nie jest płatnikiem VAT i faktury mi nie wystawią. Na pytanie dlaczego dowiaduję się dopiero teraz usłyszałem że przecież się o to nie pytałem a wogóle to z kim wczoraj rozmawiałem dzwoniąc na ich firmowy telefon.

W sumie nie było by jeszcze źle gdyby nie to że po odebraniu samochodu po przejechaniu około 50 km problem który kwalifikował mają przekładnię do regeneracji czyli stuki powrócił.

Pozwoliłem sobie na tel do ww firmy i zgłosiłem problem. Otrzymałem informację że zgodnie z postanowieniami gwarancji muszę zjawić się na ponowne oględziny aby stwierdzić czy problem faktycznie ma miejsce.

Więc wracam z powrotem 100km, panowie w gotowości oglądaą zawieszenie i dostaję pisemnie informacje iż uszkodzone są końcówki drążków kierowniczych.

Ok zamawiam nowiutkie lemfordery jadę do serwisu ale juz podczas wymiany mechnik kręci głową że wymieniamy w pełni sprawne końcówki. Faktycznie po wymianie jest identycznie.

Zgłaszam problem w serwisprzkladni.com i mówię że delikatnie mówiąc wpuszczają mnie w maliny pisząc takie bzdury i narażając mnie na bezsensowne koszty.

Moje zgłoszenie zostaje przyjęte i …… koniec. Firma całkowicie niegodna polecenia, amatorskie podejście do klienta i wykonywanej pracy. Wydane bezsensownie pieniądze cały czas uszkodzona maglownica problem z gwarancją ewentualnym zwrotem pieniędzy.

Do tego momentu nie mam żadnej odpowiedzi. Zgłosiłem sprawę do tygonika autoświat, zamieszczam ostrzeżenie przed tą firmą tutaj, skontaktuje sie także z federacją konsumentów aby skorzystać z rękojmi na wykonaną pseudo usługę.

Re: final

gratuluję wyboru

ja mam allroada 3TDI

kupiłem roczne w Niemczech

Bez wątpienia to bardzo dobre auto.

Wady, które widzę to taki sobie automat, nieco za głośny silnik, jednak NISKA pozycja za kierownicą, wnętrze rozczarowujące po krótkim okresie ekscytacji… W mieście pali nieco za dużo – 10 litrów, na trasie właściwie niewiele mniej – jeździ się szybko. Brakuje mi w bagażniku takiego dynksa jakie ma volvo – ściąganej z sufity kratki odgradzającej bagaż. Kupiłem w to miejsce jakieś siatki – ale to nie to… Jakbys mógł to domówić – to się nie zastanawiaj… Rozczarowały mnie skóry na fotelu – łatwo się przecierają, to samo podłokietnik. Fotel jest oddalony od progu – zimą brudzę sobie spodnie… Układ kierowniczy jest dla mnie nieco za galaretowaty – w hondzie dłonią czuję fakturę asfaltu – w audi jest o dwie klasy gorzej… Miałem też kłopoty z ksenonami niby bezobsługowymi….

Tak czy siak – to czepianie się 🙂

Jeżdzę nim rzadko – auto zaanektowała Moja Dyrekcja, która nie lubi twardego sprzęgła w accordzie :-))

Szerokiej drogi!

Pozdrawiam

jeep



YCDSOYA

Nie znasz trasy – zapłacisz mandat

Dojazd z Warszawy do Modlina przez Nowy Dwór ma wielką zaletę – da się zarobić na jadących za szybko kierowcach; na S7 nie bardzo.

A wracając do mandatów i znajomości drogi. W Polsce nie tylko znajomość topografii się liczy. Trzeba tez znać lokalne ograniczenia w ruchu. Np. na warszawskim moście Śląsko-Dąbrowskim w niektórych godzinach obowiązuje zakaz ruchu na kilkusetmetrowym kawałku (łatwej do znalezienia informacji o tym fakcie nie znajdziecie na www.zdm.waw.pl). Zdaje się, że są nawet znaki, choć przyznam się, że nie zauważyłem. No dobra. Są znaki, których „lektura” zmusza do zjazdu z jednej z warszawskich tranzytówek. Ok. Warszawiak, stając w megakorkach (bo „objazd” prowadzi przez… zalany niedawno tunel), sobie poradzi. A przyjezdny… zasili budżet Warszawy, bo „porządku” pilnują ofiarni straszacy miejscy. Wczoraj widziałem aż sześciu zatrzymanych. Każdy po pińcet… I tak codziennie, godzina za godziną, minuta za minutą…

Takie zamykanie kawałków dróg, to opłacany biznes (chyba nawet bardziej opłacalny niż puszczenie ruchu na lotnisko przez miasto, mimo że można po ekspresówce). Wystarczy wymyślić PROBLEM, którego nie ma (w tym miejscu przystanek tramwajowy jest w osi jezdni – w godzinach szczytu nie można jechać samochodem, żeby nie przeszkadzać pasażerom; zanim rozkopano Warszawę w celu budowy drugiej linii metra problemu nie było…), postawić zakaz i stacjonarny patrol :/



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Nie znasz trasy – pojedziesz niebezpieczna droga

Wspominalem o tym, jak to w Okregu Katowickim wybralem stara, rozp….na szose, miast nowej autostrady, na ktora nie prowadzi zaden drogowskaz. O tym, ze na A2 z Warszawy i Lodzi (tu drogowskazy prowadza tylko na A2 w kierunku na Poznan – wedlug znakow wiec w kierunku na Warszawe wciaz buduja) wydostanie sie tylko znajacy topografie wiedza juz chyba wszyscy.

Wczoraj zly los powiodl mnie do Modlina na nowe lotnisko, mieniace sie tym, ze jest drugim warszawskim portem lotniczym. Na Trasie Torunskiej zauwazylem (nieco zasloniety) drogowskaz na Modlin Lotnisko. Byl on jednak chyba nie zatwierdzony, poniewaz zaklejono go tasma. Pojechalem prawidlowo zgodnie z niezatwierdzonym (chyba) drogowskazem, bo znam miasto i okolice z tej strony. Wybralem DK7, ktora jest tu dwujezdniowa. Jechalem, jechalem. Nie bylo zadnych „przypomnien” np. dla tych, ktorzy wyruszaja z Lomianek. I slusznie. Mieszkaniec Lomianek musi znac okolice. Dojechalem do pierwszego po wielu kilometrach drogowskazu i… calkowicie go, pomimo napomnien malzonki, zignorowalem. Po jaka cholere mam pchac sie przez waskie szosinki, z wieloma skrzyzowaniami, duzym ruchem, zahaczajac o Nowy Dwor Mazowiecki, jesli moge dojechac jak czlowiek po nieludzko wyboistej, dwujezdniowej S7 za Zakroczym, zjechac przed wiaduktem (jest tu kolejny drogowskaz dla tych, ktorzy slusznie olali pierwszy) i po okolo 500 m osiagnac upragniony skret na lotnisko, ktorego pas startowy nieomal przylega do S7.

Tak, tak, kolezanki i koledzy. Nalezy wertowac wszelkie informatory, pytac starych ludzi itp. To jedyna droga, aby osiagnac cel w mozliwie optymalny sposob. Na znakologow nie ma co, jak widac, liczyc. Oni szybko potrafia stawiac tylko ograniczenia predkosci. Wiele z nich postawione jest nawet szybciej niz zblizyl sie do nich obszar zabudowany albo zaczely sie roboty drogowe. Tylko drogowskazow niedasie postawic przed uruchomieniem lotniska czy autostrady w taki sposob, aby po otwarciu wszystko bylo jasne.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Do Szkopów ;)

Prosze o przetlumaczenie:

„In Ungarn hatte die Firma Videoton ab dem Jahr 1984 eine Lizenz und erstellte eine auf die nationalen Umstände angepasste Version des Geräts, die ab 1988 unter dem Namen TV Computer für ca. drei Jahre produziert wurde. Die Serie umfasste zwei Grundmodelle und eine überarbeitete Version, kam jedoch insgesamt gerade so in den 5-stelligen Stückzahlenbereich.”

A by bylo troche o samochodach… Czy w innych krajach tez jezdzi tyle aut ochroniarskich co u nas ?

Re: Fotoradar ze zniżką

> Jeśli w ciągu 12 miesięcy na właściciela pojazdu nałożone zostaną kary za trzy

> naruszenia (lub jeśli kwota tych kar przekroczy 1,2 tys. zł), to przez kolejny

> rok każde nowe przewinienie będzie go kosztowało podwójnie.

To ta „znizka” ? JEstem przyzwyczajony do innych promocji przy zakupach hurtowych…

Re: Fotoradar ze zniżką

> już Rzeczpospolita Polska stanie Polską Rzeczpospolitą Fotoradarową, a liczba o

> fiar wypadków nie spadnie tak, jak się zakłada…

Wtedy, jak to w Polsce, bedzie to troska innej ekipy. Oraz argumenty dla obecnych, juz w opozycji, jak to nieudolna jest wladza…



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: Fotoradar ze zniżką

erasms25 napisała:

> Nowe prawo proponowane przez Głównego Inspektora Transportu Drogowego

> ma dwa cele: Polska stanie się radarową republiką

Po przeczytaniu tego nasunęła mi się tylko jedna myśl. Nie, nie o kasie myślę, bo chyba wszyscy już wiedzą, że w tym biznesie tylko mówi się o bezpieczeństwie, a naprawdę chodzi o wpływy do budżetu. Pomyślałem sobie co waaadza zrobi jak już Rzeczpospolita Polska stanie Polską Rzeczpospolitą Fotoradarową, a liczba ofiar wypadków nie spadnie tak, jak się zakłada…



Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.

Re: Fotoradar ze zniżką

Prawie jak za komuny – decydenci pierniczą w górnolotnych słowach o dobrobycie, a wiadomo że chodzi o władzę. Niewielu naiwnych się jednak na to nabierało.

A dzisiaj wystarczy powiedzieć „bezpieczeństwo” i już rzesze lemingów popierają, jakby nie było oczywiste że tu tylko o kasa się liczy.

Oto jedno z ulubionych miejsc poprawiania bezpieczeństwa (ograniczenie do 50 km/h przez całą dobę):

goo.gl/maps/jdyme



Habudzik napisał:

27.07.2007r. – „Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???”

www.youtube.com/results?search_query=fotoradar+stra%C5%BC+miejska

Re: Fotoradar ze zniżką

Fakt, ze nie dostajemy zdjecia to jedno. Polaczony z „zacheta” w postaci unikniecia punktow moze sklaniac rodakow do zaniechania prob odwolywania sie. Raz dlatego, ze juz sama wyprawa do sadu kosztuje (nie musi byc nawet zbyt daleko, aby wiecej niz mandat). Dwa dlatego, ze mandat moze byc wyzszy, a po trzecie nie unikniemy punktow. A nuz bowiem rzeczywiscie nalezy sie, tylko nas pamiec zawiodla. A to juz, w moim odczuciu, przekracza pewne granice. Ale fakt, zdecydowanie wpisuje sie w moja teze, ze bezpieczenstwo ruchu traktowane jest glownie jako instytucja nastawiona na dochod. Samo bezpieczenstwo jest zatem tylko pieknym slowem powtarzanym w mediach.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.