Re: Pierwszy raz przepisowo – wszyscy w zasiegu w

> Nie wiem jak w Niemczech ale u nas ktoś kto swoim zachowaniem na drodze zakwali

> fikował by się na utratę prawka, to raczej nie należy do kategorii ludzi uznają

> cych, że brak papierka przeszkadza w dalszym prowadzeniu pojazdu.

Uznajesz zatem, ze panstwo powinno demonstracyjnie okazywac swoja slabosc? W tej chwili bowiem wytacza armaty na takich, co to wiele nie przeskrobali, a naprawde lagodnie traktuje prawdziwych przestepcow drogowych. Czy uwazasz, ze nalezy konserwowac taki tryb postepowania, bo sa tacy, ktorym brak papierka w niczym nie przeszkadza? A moze uczciwiej wobec wszystkich obywateli jest tak zmienic prawo i procedury, aby jazda bez prawa jazdy byla naprawde dotkliwie karana.



Po ptokach. Beret sie sfilcowal… ZNOWU :))))

I niech tak juz zostanie.

Re: OSK Kursant we Wrocławiu – opinia

Ja miałam na dniach swój pierwszy wewnętrzny i płaciłam za niego 40zł. Wewnętrzny jest traktowany jak dodatkowa jazda więc się za niego płaci. Egzaminu nie zdałam, bo z moim instruktorem jeździłam przeważnie po łatwych skrzyżowaniach, rzadko zawracaliśmy, i jak się okazało później na wewnętrznym, mój instruktor wcześniej nie zwracał mi uwagi na różne -jakże ważne- szczegóły…

Żałuję, że zapisałam się do tej szkoły, zajęcia (tak jak piszą inni) zaczynają się z jakims 7 min. opóźnieniem i kończą o 5 min. za wcześnie. Z teorii byłam bardzo zadowolona, prowadziła ją sympatyczna pani Ula, pełna profesjonalizmu i zaangażowania.

Zastanawiam się nad przeniesieniem dokumentów do innej mniejszej szkoły, rozmawiałam ze znajomymi, którzy roibili prawo jazdy w mniejszych szkołach i u nich nie do pomyślenia było to, że instruktor się spóźnia, lub kończy za wcześnie. Byłam naiwna zapisując się do „najlepszej” szkoły jazdy. Szkoda gadać. 🙁

Re: Egzamin w ŁOMŻY

Wiesz co – nie dobijaj mnie z tym tekstem’: „zdawać w miejscu zameldowania”. Nie każdy ucieka przed tą demonizowaną Warszawą – ja np. zdawałam w Warszawie a jestem z Łodzi… Trasy na Bródnie nie są może i trudne (pozornie) – ale trzeba mieć świadomość, że inni (czytaj „super-kierowcy z prawkiem) nie zawsze zachowują sie ok jeśli widzą L-kę „egzamin” (powiedziałabym, że nawet dostają „szału” – jak to określiłeś /łaś na widok samochodu egzaminacyjnego), a nawet jeśli to mają na uwadze, to sami jeżdżą nieprzepisowo utrudniając bardziej lub mniej świadomie egzaminowanemu wykonanie manewrów – zgodnie z przepisami podkreślam, do tego dochodzi stres i czekający na najdrobniejszy błąd egzaminator. W kwestii „pip” na drodze po prawku w Łomży to znam „pipy” z Warszawy jeżdżące gorzej niż dziecko na rowerku. Przez takie podejście jak Twoje niektórzy mają obawy przed jazdą samochodem – a nóż trafię na wariata-frustrata??? Ośrodek na Odlewniczej – niestety z żalem przyznaję – ci państwo często mylą priorytety. Te wszystkie negatywne opinie nie mogą mieć źródła tylko we frustracji niedoszkolonych przyszłych kierowców! Bo co to nagle – zbiorowa histeria?? Proszę zastanówcie się nad tym. Nie zdarzyło mi sie widzieć tak złego, niesympatycznego i lekceważącego traktowania egzaminowanych (ale pozory świetne – tylko się uczyć!!). Tym bardziej przykre jeśli widzi się egzaminatora gnojącego faceta, który mógłby być jego ojcem… Nie chodzi mi o nieegzekwowanie koniecznych umiejętności jeśli widzę osobę starszą od siebie – albo młodszą, ale o KULTURĘ!! Nie kwestionuję kompetencji egzaminatorów, nie dzielę ich na złych i dobrych, ale na ludzi kulturalnych i jej pozbawionych. Radziłabym egzaminowanym w tym i każdym innym ośrodku mieć więcej odwagi do egzekwowania swoich praw, nieustępowania z obawy o dalszy tok egzaminu / ów. Trochę więcej takich odważnych i Odlewnicza też się zmieni…