Re: Samochody używane tańsze o jedną czwartą

@Czujny nie rozumiesz? chciałem sprawdzić czy reprezentujesz postawę podobną do typowego polskiego petrolheada.
Czyli wszyscy wiemy, że liczniki są cofane a samochody są bezwypadkowe jeśli ktoś w nich nie zginął a mimo to święcie wierzą, że akurat ich jest bezwypadkowy, książka serwisowa jest prawdziwa lub ewentualnie miał jedynie porysowany zderzak i dlatego był tani.

Re: Volkswagen Passat Alltrack – test | Pierwsza

Tylko passtuch w tdi-ku. Szyk, elegancja oraz poważanie wśród sąsiadów i znajomych. Z plusów należy wspomnieć o wykończeniu wnętrza plastikami pozyskanymi z przetopionych dziecięcych wiaderek z piaskownicy, co pozwala myć wnętrze bezpośrednio wodą ze szlaucha. I ten ponadczasowy design. Jeżeli właściciel straci pracę na roli, może bez większych kłopotów przerobić auto na karawan. Żałobnicy już na sam widok takiego pojazdu będą zanosić się płaczem. Szaro, smuto, ponuro.

Re: Samochody używane tańsze o jedną czwartą

@gość,

Nie rozumiem Cię, co znaczy prowokacyjnie. Na pierwszy rzut oka widać, że coś śmierdzi. Takie okazje, gdyby wszystko było OK, to 1 na 100 000.

Nową sztuczką handlarzy, min opisaną na polecanym blogu jest następujące działanie. Z ćwiartek i połówek wraków składają jeżdżącą trumnę. Taką trumnę preparują na niewielki wypadek, stłuczkę i w ten sposób naciągają jeleni. Niby samochód jest ekstra, wprawdzie z niewielką kolizją, ale to da się tanio i bezproblemowo naprawić. W rzeczywistości mamy do czynienia z kompletnym wrakiem zlepionym z trzech innych wraków.

Re: Samochody używane tańsze o jedną czwartą

@Czujny tak przestrzegasz a sam się na to nabierasz i reklamujesz ciągle ten blog.
Wrzuciłem te aukcje prowokacyjnie a Ty uwierzyłeś, że np. 3 letnie BMW 3 za 150tys. zł kosztuje po tak krótkim czasie ciut ponad 50tys. tylko dlatego, że ma takie przebieg.
Podobnie z Tiguanem który jest o dobre kilkanaście tysięcy tańszy od reszty bo ma zderzak porysowany.
Wszystkie one są sprowadzone.

Re: o SUVach

> Mało przydatny? W wypadku pokazanym na filmiku SUV okazał się baaardzo przydatn

> y. Zakładając, że pasażerowie mieli przepisowo zamknięte pasy, uchronił ich prz

> ed poważniejszymi urazami. Jadący tą samą drogą jakimś małym „ekologicznym” sam

> ochodzikiem mieliby dużo mniejsze szanse.

I tu się mylisz. Taka wywrotka dla samochodu osobowego jest w rzeczywistości niemożliwa. Na filmach używa się do tego celu materiałów wybuchowych. Jak ten SUV to zrobił to ja nie wiem, absolutne mistrzostwo świata:)

Re: o SUVach

adrian_ktostam napisał:

> To ma do tego, że do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć i przykład automatycznej sk

> rzyni biegów uważam za trafny. Współczuję, że go nie zrozumiałeś.

Ale ja nic nie mam do automatycznej skrzyni biegów.

Za to śmieszy mnie kupowanie SUV-ów pokroju Audi Q5 czy tych wszystkich śmiesznych Koreańczyków tylko po to, by jeździć nimi po mieście i na trasach.

> Mało przydatny? W wypadku pokazanym na filmiku SUV okazał się baaardzo przydatn

> y. Zakładając, że pasażerowie mieli przepisowo zamknięte pasy, uchronił ich prz

> ed poważniejszymi urazami. Jadący tą samą drogą jakimś małym „ekologicznym” sam

> ochodzikiem mieliby dużo mniejsze szanse.

Owszem – dużo mniejsze szanse na kapotaż 🙂

> Podobnie jak właściciele zdrapanych z

> drzewa i zespawanych beemek czy ałdi. Ich „fury” rozpadłyby się na kawałki. Tr

> ochę wyobraźni, kurde…

Trochę wyobraźni – to była studzienka ściekowa. W normalnym aucie skończyłoby się uszkodzeniem zawieszenia, a nie „dachem”.

> Mój Forester dobrze jeździ na szosie, a gdy poprószy śnieg z łatwością mijam ws

> zystkie tak zwane luksusowe limuzyny. Środek ciężkości ma raczej nisko położony

> , bo silnik leży płasko. W lekkim i średnim terenie też sobie radzi. Po bezdroż

> ach nie jeżdżę bo po co miałbym to robić?

Może i Forester tak, ale nie zabawka typu Kuga, Santa Fe czy Qashqai.

> Kompletną bzdurą jest to, że rzekomo przy większych prędkościach coś huczy. Wię

> kszość SUV-ów nie ma sztywnych tylnych mostów, a łożyska są bardziej trwałe niż

> w zwykłych limuzynach.

Przejedź się po niemieckiej autostradzie SUV-em i limuzyną. Jedź normalnie (170-180km/h). Jeżeli nie zauważysz różnicy w poziomie hałasu skonsultuj się z otolaryngologiem.

Nawet 140km/h słychać już solidnie w wysokim samochodzie.

> Poza tym wysokość zawieszenia zupełnie nie ma wpływu na

> ewentualny hałas we wnętrzu.

A świstak siedzi.

> Wpływ na współczynnik oporu cx i powierzchnia czo

> łowa.

A na te dwa czynniki nie ma wpływu wysokość zawieszenia? No bez jaj.

> U mnie prawie nie słychać silnika nawet przy 140 km/h natomiast szum powi

> etrza powyżej 150 km/h zaczyna być odczuwalny i zaczyna przeszkadzać w rozmowie

> .

A u mnie da się rozmawiać bez podnoszenia głosu przy 180km/h. I tu jest różnica.

> Co do „przedłużania sobie tu i ówdzie”, to ewidentnie trafiłeś kulą w pł

> ot. Forester słabo nadaje się do „tjuningu”.

Akurat nie tuning miałem na myśli 🙂

> Poza tym Forek jest podobno brzydki. Nie to, co zeskrob

> ane z drzewa czarne pełnoletnie ałdice i beemki „w skórze”…

Chcesz mi jeździć, ze względu na to, że mam stare BMW 🙂 Akurat tu trafiasz kulą w płot.

Nie stać mnie na nowe BMW, wśród kilkulatków nie widziałem nic wartego zakupu (bo rzeczywiście większość to samochody po poważnych „przygodach”), więc jeżdżę swoim 13-latkiem, bo przynajmniej wiem czym jeżdżę (a jeżdżę nim siódmy rok, kupiłem go od pierwszego właściciela, którego znam dobrze, wraz z książką serwisową, kompletem kluczy i świadomością, że samochód ten widywałem już wcześniej codziennie i wszystko było z nim w porządku).



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)

Re: Serwisy samochodowe.

Czasem trzeba czytać ze zrozumieniem instrukcję obsługi.

Na przykład FIAT z nowymi dieslami zaleca przegląd co 35 tys. km bez limitu czasu.

Ale olej należy wymieniać co 35 tys, km. albo co 2 lata albo wg wskazania komputera – co nastąpi pierwsze.

I pomimo, że jest to wyraźnie napisane w instrukcji, ludziska jeżdżą co roku na przegląd, niezależnie od przebiegu i płacą jak za przegląd.

Takie przyzwyczajenie od jazdy maluchem 🙂

Może podobnie masz w swojej kijance?

Uwaga na firmę Motoprezent!!

FIRMA MOTOPREZENT nawet nie odpisała na nasze listy polecone z potwierdzeniem odbioru pisane na prezesa SuperCarClubPoland. Nowy właściciel Motoprezentu też nie odpisał na maila. Wysłaliśmy również list do pana Hołowczyca, który jest członkiem zarządu w Motoprezencie. ZERO odzewu. Zdaje się że oni nawet nie odbierają korespondencji w tej swojej firmie zarejestrowanej w hotelu Hilton. LUDZIE, NIE dajcie się naciągnąć, tak jak naciągneli nas!

Ja oczywiście złożę pozew sądowy, ale zanim odzyskamy kasę od tej nieuczciwej firmy, minie sporo czasu. No i to uczucie nabicia w butelkę, oszukania czy nawet OKRADZENIA, jest nie do opowiedzenia. Nie sądziłam, że takie numery dziś jeszcze są możliwe. Pozdrawiam Aga.