Re: Kolizja na parkingu podziemnym…

Miejsce – parking przed MacDonaldem w wielkim centrum handlowym.

Idę z żoną, a prawie obok kobieta firmowym samochodem obtarła bok innego pojazdu. Stanęła otworzyła drzwi, zobaczyła, co zrobiła i próbowała odjechać.

Szybka akcja – ja podbiegłem i wyrwałem kluczyki ze stacyjki (szyba była uchylona), a żona pobiegła do MacDonalda i po chwili wróciła z właścicielem. Baba najpierw wygrażała w stylu „Nie wiecie, kto ja jestem.”, a gdy właściciel wezwał policję, w płacz, że wyleci z pracy, bo miała już 2 stłuczki.

Sprawa wylądowała w sądzie.