Nie wiem, czy to Ty, czy ktoś inny…

…linkował kiedyś tutaj ten tekst.

Ale w obrazie medialnym nic się nie zmienia.

Bo pieszy potrącony na pasach przez trzeźwego jak świnia kierowcę to nie jest medialny temat.

W niedzielę rano, w trakcie spaceru z psem, widziałem czarny worek i wystające z niego nogi.

Obok worka, za krótkimi (może 15-20m), niezatartymi jeszcze przez padający śnieg, śladami hamowania, jedną osią na trawniku, stał lekko uszkodzony Renault Kangoo. Na miejscu była już prewencja, która worek odgrodziła taśmą, dochodzeniówki jeszcze nie było.

Strefa „30”, przejście dla pieszych, niedzielny poranek.

W żadnym „publikatorze” spośród trzech dzienników wychodzących u mnie na wsi nawet wzmianki o zdarzeniu. Pewnie ten z Renault był trzeźwy, przekroczył jedynie nieznacznie, a pieszy wtargnął na przejście… no i po sprawie, można już pucować suszarkę przed jutrzejszym początkiem akcji „Znicz”.



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)